Wydawca: Dying Victims Productions

Po piętnastu latach tułania się po podziemiu włoskie trio Into Darkness nareszcie doczekało się debiutanckiej płyty. A w zasadzie doczeka się – ta ukaże się bowiem końcem lipca. Dlaczego tak się cieszę? Bo według mnie to zespół bardzo niedoceniony.

Pamiętam, że ich EPkę zrecenzowałem eony temu i że było to jedno z lepszych wydawnictw naszej rodzimej Hellthrasher Records w ogóle. I od tego czasu śledziłem sobie karierę tych death metalowców. Debiut zatytułowany z kolei „Route to the Other Side” utwierdza mnie w przekonaniu, że było warto. Into Darkness rzeźbi bowiem metal śmierci z elementami metalu zagłady – mocno w stylu Asphyx, do czego zdążyli już nas przyzwyczaić. Ale też słychać tu chwilami wczesne Pestilence, Bolt Thrower czy Cianide na przykład. Zero miętkiej gry, tylko morderczy death metal z najwyższej półki. W porównaniu do wcześniejszych materiałów dostajemy tu jednak trochę więcej… nie nazwę tego progresją, ale Into Darkness poszerza swoje inspiracje o takie pewne kosmiczne odjazdy, przypominające chwilami „Spheres” (ma to zresztą odbicie w tekstach). I no właśnie, tak słuchając „Route to the Other Side” dochodzę do wniosku, że jakby doom metalu jest tu odrobinę mniej. Ale tylko odrobinę. Dodatkowo świetnie wypadają wokale Giulii – czytelne growle z pasją i emocjami.

Przede wszystkim Into Darkness czują ducha nagrań wymienionych zespołów. Co nie jest takie oczywiste, biorąc pod uwagę że muzycy są prawdopodobnie w tym samym wieku co takie „Warmaster” czy „The Last One on Earth”. Czują energię płynącą z tamtych nagrań, mają też doskonały zmysł songwriterski, nawet w – wydawać by się mogło – tak konserwatywnym gatunku jak oldschoolowy death metal. A jednak. Moim zdaniem jest to jedna z lepszych płyt w tej niszy, jakie ukazały się w 2026. Słucha się jej wybornie – nie dość, że po prostu kopie dupę, to jeszcze nie nudzi. A mam za sobą naprawdę wiele odsłuchów „Route to the Other Side”, bowiem Dying Victims Productions wysyła swoje promówki z dość dużym wyprzedzeniem względem premiery (swoją drogą, dość nieoczywista wytwórnia jak na tego typu granie).

Bardzo bym nie chciał, żeby ta muzyka przeszła bez echa, natomiast znam realia – to wydawnictwo obejdzie może z kilkudziesięciu maniaków w naszym kraju, reszta będzie się pałować jakimiś przeciętniakami. Ich strata.

Dying Victims Productions – Label & Distro for Heavy, Speed, Thrash, first wave Black & Death Metal

https://www.facebook.com/IntoDarkness

Oracle
19334 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj