Wydawca: Memento Mori Records
Drugi krążek kostarykańskiego Insepulto przynosi nam solidną… wróć, zajebistą dawkę death metalu w starym stylu – tak jak nas przyzwyczaili od samego początku.
Bowiem śledzę ich karierę od samego początku – nie ukrywam, że osobiście dla mnie najlepszym materiałem jest ich demo. Debiutu też słucham z niekłamaną przyjemnością, a dwójeczka zatytułowana „The Necrodex” kontynuuje udaną passę. Choć wydaje mi się, że Insepulto sukcesywnie zwalnia. Lub inaczej – posila się innymi inspiracjami. Na nowym krążku najwięcej bowiem słyszę Bolt Thrower oraz Cannibal Corpse, a niekiedy nawet Six Feet Under z okresu „The Haunted” czy „Warpath” – średnie, cholernie motoryczne tempo wiedzie prym na tym albumie, choć zdarzają się i przyspieszenia. Właśnie wypisz – wymaluj w stylu Kanibali. Mnie to cieszy, bo lubię. Fajnie, że w przeciwieństwie do większości zespołów Insepulto nie uszwedzało na siłę swojej muzyki – tak jak to robią wychodzi im świetnie. W kilku momentach zwalniają nawet dość znacznie (jak w „Ars Magna in Evisceratus”) – co nie znaczy, że zaniżają też loty. Wtedy po prostu jakby więcej Morbid Angel było znać w ich muzyce. Bo zasadniczo to w pewnym sensie „The Necrodex” jest takim death metalowym kompedium, a jedynym problemem jak dla mnie to zbyt długi czas trwania – myślę, że jeśli skrócono by ten materiał o około kwadrans wchodziłby jednak lepiej. Oczywiście jakiegoś wyjątkowego zacięcia nie potrzeba, by wysłuchać całą dwójkę Insepulto, oj nie.
Bardzo dobry krążek – death metalowcy wszelkiej maści winni być usatysfakcjonowani o ile nie będą liczyli na fajerwerki i kompozycyjną masturbację. „The Necrodex” przynosi bowiem tylko mocne i proste death metalowe jebanie. Tylko lub aż.
Ocena: 8/10
Tracklist:




