Skip to main content

Wydawca: Shotgun Justice Records

Pamiętacie Inseminator? Ja pamiętam. I dla tych co pamiętają, ale też dla tych co w życiu o nich nie słyszeli – właśnie ukazała się kompilacja zatytułowana „Septennium Blasphemiae”.

Zespół działał sobie w Bochni w latach 2002 – 2009 i zostawił po sobie kilka mniejszych materiałów. Konkretnie: demówkę, dwa splity i EPkę. I tak naprawdę wszystko co zostało przez nich wydane obecnie upchali na tej kompilacji. To znaczy upchał – bo wydał to Mekong w swojej wytwórni Shotgun Justice Records.

Dobra, to co my tu mamy i z czym to się je? No to mamy thrash/black/death metal, gdzie tak najwięcej to chyba jednak tego thrashu jest, ale i sporo innych rzeczy tu znajdziecie poupychanych jeszcze. Patrząc chronologicznie, to kapela zaczynała od thrashu, takiego przypalanego na czarno, by przesuwać środek ciężkości na death/black metal. Co konieczne, by zaznaczyć – nad Inseminator zawsze wisiał taki punkowy feeling, nie wiem czy zamierzony, czy przypadkowy. Nie zamierzam się tutaj rozpisywać nad każdą z kompozycji z osobna – szczególnie, że jest ich tutaj kurwa dziewiętnaście. Słuchania na około godzinę, ale nie bójcie się – Inseminator umiał przypierdolić, więc nudy nie ma. Jak już jednak podkreśliłem, słuchanie całej dyskografii Bochnian na jednym kompakcie stwarza Wam okazję na prześledzenie jak zmieniała się ich muzyka. Gdy zaczynali słychać było u nich wiele nalotów teutońskiego thrash metalu z początku lat osiemdziesiątych. Czapkowali przed Sodom, Kreator i Destruction (kolejność nie przypadkowa), by skręcać potem w stronę kanadyjskiego Slaughter, natomiast ostatnie nagrania mocno kojarzą mi się z wkurwem wczesnych płyt Stillborn. W każdej odsłonie wypadali szczerze. Słuchając tych nagrań czujecie po prostu, że Inseminator wypadał w tym co robił uczciwie – z całą młodzieńczą zapalczywością na początku, przeobrażając się w bestialski death/black/thrash metalowy skład z materiału zamieszczonego na splicie z (równie nieodżałowanym) Excidium. Natomiast co jest w tym wszystkim stałe – w każdej formie Inseminator napierdalał naprawdę dobrze, może to potwierdzić fakt, że przez cały czas trwania  „Septennium Blasphemiae” łeb mi się kiwa rytmicznie – jak ktoś nie wierzy, mogę przesłać nagranie.

Ten materiał to taka trochę ciekawostka, pewnie spoko prezent dla osób w jakiś tam sposób związanych z Inseminator. Ja się cieszę, że coś takiego się ukazało. A ucieszę się jeszcze bardziej, jeśli kiedyś usłyszę jakiś premierowy materiał.

Oracle
17028 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Debiut Lucifixion

EfEf24 czerwca 2023
Recenzje

Poroniec „Demo”

OracleOracle22 maja 2019

Skomentuj