Wydawca: Dark Descent Records
I mam zagwozdkę, bo jak napiszę, że ten zespół długo egzystował bez większych sukcesów, to mi zaraz ktoś napisze, że chuja się znam, bo ich pierwsze dwie demówki zapisały się pozłacanymi zgłoskami w death metalowym podziemiu. Oczywiście poza tym ignorant ze mnie i dopiero dzięki debiutanckiemu krążkowi poznałem Imprecation.
Faktycznie, szkoda, że tak późno – „Satanae Tenebre Infinita” to bowiem porcja wyśmienitego śmierć metalu, mrocznego jak sama pyta Lucyfera. Muzyka Imprecation wierna jest czasom, kiedy zespół zaczynał, czyli surowej twórczości Incantation no i Morbid Angel – to pierwsze nazwy, która przychodzi mi na myśl. Jednak po dłuższym obcowaniu z tym krążkiem i inne zespoły, o których porównać by można muzykę zespołu z Teksasu, czuję tutaj trochę black metalowych wpływów – przekładają się one raczej na klimat niż wprost na jakieś zapożyczenia, choć z drugiej strony powtykane tu i tam klawisze z thrash metalu się nie wzięły. Innym zespołem, z którym kojarzy mi się muzyka Imprecation, są ich ziomki z Teksasu – Blaspherion. Imprecation nie zapierdala jak dzikie, bardzo często porusza się w wolnych lub średnich tempach, jak w „The Coils Of Eden” na przykład i wówczas właśnie parapety dodają ich muzyce tego black metalowego charakteru. Zasadniczo „Satanae Tenebre Infinita” to płyta ciężka i lepiąca się od pokładów smoły, wypływających z głośników podczas jej odtwarzania, a mroczne, chropowate brzmienie potęguje wrażenie słuchacza.
Bezapelacyjnie, ten „debiut” to kawał łamiącej kości i mielącej je na mączkę muzyki. Świetny album, który na pewno docenią znawcy i zapiszą jego tytuł smolistą czcionką…
Ocena: 8/10
Tracklist:





Oracle chuja się znasz, pierwsze dwie demówki Imprecation zapisały się złotymi zgłoskami w death metalowymym podziemiu…pozerka i amatorka 😉
Ale i tak dobrze że jakiegoś Depeche Mode nie słuchasz…bo bym Cię tęczowe preferencje zaczął posądzać. Świetny materiał…gorąco polecam jak wszystko z Dark Descent rec . No i kolejna dobra recenzja. Pozdrawiam.