Wydawca: D.T.M. Productions

Czy często trafia się Wam płyta, której nie umiecie zaklasyfikować? I nie mówię tu o odwiecznym dylemacie typu „Arise” – to jeszcze thrash czy już death? Chodzi o bardziej ontologiczną bądź nawet holistyczną kwestię: co to kurwa jest?

Przyczynkiem do moich rozważań jest debiut krakowskiego Iblis. Zespół już od ponad dziesięciu lat egzystuje sobie w stolicy Małopolski, zaś w tym roku wypuścił swój debiutancki krążek. „Menthell” się to to zowie i on to sprawia mi taką zagwozdkę. Słucham tej płyty i słucham i jak na razie to jest mi jedynie przyjemnie, jednak do żadnych wniosków nie doszedłem. Dźwięki zawarte na tym krążku są zdrowo porąbane (ot paradoks, co?) i w zasadzie nie wiem za cholerę, do czego mam ich przyrównać? Do black/death metalowej wersji Primus? Zbrutalizowanego Arcturus? Queen nawróconych na oddawanie czci Szatanowi? Nie mam pojęcia. „Menthell” jest połamany jak europoseł Wałęsa po przejażdżce, wgryza się w psychikę jak płacz posłanki Sawickiej, zaś czasem można z ich dźwięków wyczytać tyle co z wywiadu Nelli Rokity. W odróżnieniu jednak do właśnie wspomnnianych, ja naprawdę lubię się katować tym krążkiem. Początkowo nie chciałem sugerować się innymi recenzentami, by nie psuć samemu sobie osądu co do wpływów, jednak po ostatnim zdaniu przejrzałem, co tam koledzy po piórze piszą o Iblis. Cóż, każdy u nich słyszy co innego, każdemu co innego w duszy widać gra. Największy ubaw z tego wszystkiego zapewne mają muzycy zespołu, czytając jak żurnaliści dwoją się i troją, by ubrać te dźwięki w słowa. Oczywiście, z grubsza rzec by można, że jest to metal, albo nawet, iż jest to awangardowy metal, ale to tak jakby określić coś mianem kolorowego. O, właśnie, zobaczcie sobie na front cover – taka właśnie jest muzyka Iblis. Można by rzec, że jest w tym coś black metalowego, coś death metalowego, coś ekstremalnego, coś progresywnego,, coś eksperymentalnego, coś do chuja nie podobnego, a zarazem ciekawego, hehe.

Ja Wam mogę powiedzieć jedynie tyle, iż moim zdaniem naprawdę warto zapoznać się z tym materiałem. A jak już się zapoznacie, sami spróbujcie mi wytłumaczyć, co zespół miał na myśli.

Ocena: 8/10

1. White Claudia
2. 12 Sycamores
3. Menthell
4. Poison In Your Food
5. Don’t Eat My Legs
6. Origin
7. Bill Skins Fifth
Oracle
19334 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj