Wydawca: Godz ov War Productions
Co swoje ten split odleżał, nie mówię że nie. Bywa i tak, ale wszystko co fizyczne, to na Kejosie zostanie zważone, opisane i ocenione. Pamiętajcie!
A wracając do tematu, dziś na tapet (tapet, nie żadną tapetę!) wjeżdża split zatytułowany „Czerń Północy” współtworzony przez grupy Garota i Scrüda. Ukazał się równocześnie z pełnowymiarowymi krążkami obu zespołów(mowa o wersji fizycznej) i nie powiem, był to ciekawy zabieg. Choć między innymi to on zaważył na tym, że niniejsza recenzja ukazuje się z poślizgiem.
Dobra, zacznijmy więc. Pierwsza część splitu należy do zespołu Garota. Ich część w zasadzie nie różni się jakoś drastycznie od tego, co słyszymy na „Z mieczem na gwiazdy”. Szczecińska horda prezentuje tutaj trzy kompozycje, które są bardzo dobrym miksem black i thrash metalu. Zachowano wszelkie prawidła w tworzeniu tego typu muzyki: agresja, szybkość, klimat. Słuchając twórczości Garota odnoszę wrażenie, że momentami bardzo blisko im do Desaster z uwagi na lekko epickie odniesienia (przesadnie wielu ich jednakże nie ma). Podoba mi się muzyka tej grupy, to znaczy spodobała mi się właśnie na ostatnim pełniaku, a niniejszy split (choć chronologicznie starszy) kontynuuje ich dobrą passę.
Sprawdźmy więc teraz część należącą do zespołu Scrüda, bowiem oni akurat na debiucie „Fury Among Ruins” nie skradli mego serca. To był fajny krążek i tylko fajny. Osiemnaście minut przelatywało szybko i raczej niczego nie zapamiętałem z tej płyty, poza tym że było intensywnie, black/punkowo. No to na „Czerń Północy” też są tego typu utwory, ale odrobinę dłuższe. I chyba przez to przekonują mnie nieco bardziej. Utwory Gdańszczan są cholernie… prymitywne? To nienajlepsze może określenie, powiedzmy że nie są przesadnie skomplikowane. Tu akurat chwilami jest szybko i prosto („Wężowe Serce Nienawiści”) lub wolniej i prosto („Dno”). Przy tym nad całością unosi się lekki punkowy swądek. Czy jest fajnie? No jest fajnie. Czy „Fury Among Ruins” jest lepsza? Ani nie jest lepsza, ani gorsza. W dalszym ciągu czegoś jeszcze mi brakuje w ich twórczości, choć podkreślam, że słucha się tego przyjemnie i bezboleśnie.
No więc mamy już split za sobą. W dalszym ciągu serduszko szybciej puka mi przy muzyce Garota. A Scrüda dalej jest OK. Solennie obiecuję również, że kolejne materiały obu grup postaram się zrecenzować następnym razem szybciej.
https://www.facebook.com/scrudabarbarians
http://godzovwar.com/




