Wydawca: Defense Records
Dziwna spraw (a może i nie), ale najwyższą notę na Kejosie Formis dostał za swój debiutancki krążek. I to u Efa. Potem już tyle szczęścia nie mieli, te ich albumy przelatywały nam przed odtwarzacze i zapominaliśmy o nich równie szybko.
Zespół wydaje się być wiernym podopiecznym Defense Records, bo to już ich kolejna płyta, która ukazała się z logówką krakowskiego labelu. A label ten wydaje rzeczy jak na moje ucho o różnym poziomie – od bardzo dobrych, do bardzo nijakich. Dotychczas Formis plasował się u mnie na tym drugim krańcu. Powiem Wam natomiast, że wydany w marcu „Bestiarius” jakby lekko wyróżniał się na plus.
Przede wszystkim – jest to dziwna płyta z uwagi na brak regularnego wokalisty. Obowiązki podzielono więc na pięciu innych gardłowych. Od razu powiem, że najbardziej podchodzą mi te kawałki, w których za mikrofonem stanęli Astrogator z Planet Hell oraz Łapa z Terrordome. Nie wiem, jakim cudem ich obecność wpłynęła również pozytywnie na samą muzykę. „Bezkost” z tym pierwszym to bardzo dobry, death/thrash metalowy wałek, jakoś tam nawiązujący właśnie do tego co Paweł robi w swoim rodzimym zespole. Podobnież sytuacja ma się w przypadku Łapy – „Wieszczy” jest rozpędzonym thrash metalowym potworkiem, który nie zatrzymuje się aż do samego końca, z rytmiką zbliżoną właśnie do Terrordome. No i fajnie, trzy numery z tymi typami naprawdę mi leżą, choć czuć w nich różnice oczywiście.
A jak z resztą numerów – no tu niestety wkrada mi się nuda. Te numery są już mniej charakterystyczne, nie potrafię w nich wyłapać jakichś przykuwających moją uwagę elementów. Plusem natomiast będzie to, że pomimo mojego narzekania, te kawałki i tak są jednymi z lepszych numerów Formis. Przede wszystkim – wydają mi się brutalniejsze. Dotychczas muzyka grupy z Sosnowca była dla mnie takim rozmemłanym metalem, co to trochę by chciał być deathowym, trochę thrashowym, bardzo groove’owym. Nie dla mnie. A na „Bestiarius” raczej mamy jasno wyznaczony kierunek – death i death/thrash metalowa rąbanka. Z lepszym lub gorszym skutkiem, natomiast jasno mogę powiedzieć, że tak dobrze płyty Formis to mi się jeszcze chyba nigdy nie słuchało. Ba! Na pewno.
Nie wiem, z czego to wynika. Może Hubert, jako jedyny obecnie chyba członek zespołu, musiał dostać od żyćka po dupie, żeby skomponować taki wściekły album? Nie wiem czy tak było, ale jeśli gdzieś tam jestem blisko prawdy, to paradoksalnie może być jakiś gamechanger w przypadku Formis.
http://www.facebook.com/formismetal
http://www.defensemerch.com/





