W zasadzie pojawienie się takiego tworu jak Forked Tongues było dla mnie dość zaskakujące. Po prostu nagle pojawiła się informacja, że wydają swoje demo na taśmie. Kto, skąd – tego przyszło dowiadywać mi się drogą okrężną i nieformalną. Zresztą, nieważne czy za Forked Tongues stałyby gołowąsy, czy scenowi wyjadacze – muzycznie „Praise” wypada naprawdę bardzo dobrze. Pojawił się więc pomysł na wywiad i jakoś to poszło. Macie więc poniżej zapis rozmowy. Głównie o black metalu.

Oracle: Hailz! Forked Tongues przyszło tak trochę znikąd, w sensie, że nie publikowaliście co pięć dni zdjęć czy filmików z opisem „wiedz, że coś się dzieje”. Po prostu nagle pojawiło się info, że „Praise” jest już do odsłuchu. Biorąc pod uwagę, że choćby wokalista jest dość rozpoznawalną personą na scenie – chcieliście uniknąć bezpośrednich skojarzeń i porównań, które pewnie mogłyby się pojawiać przy okazji muzyki Forked Tongues?

Theion: Nasze podejście do prowadzenia zespołu kłóci się z ciągłymi postami typu „Magick is happening”. O ile skojarzeń i porównań kontrolować nie możemy, nie chcieliśmy by Forked Tongues już na starcie było postrzegane jako nowy projekt typa z tego czy innego zespołu. Celem jaki przyświecał nam przy tworzeniu tego dema było wyplucie black metalu w dzikiej, plugawej i ortodoksyjnej odmianie. Próby namecheckingu czy nadmiernego reklamowania się przy takich założeniach zabijają powagę samego materiału. Black metal w końcu nie jest mierzalny w wyświetleniach, wykresach i liczbie sprzedanych egzemplarzy.

Oracle: Czyli już na dzień dobry dostajemy jasny komunikat: chcecie grać black metal poważny, ortodoksyjny i plugawy. Wcześniej nie mieliście takiej możliwości, w innych projektach czy zespołach, w których się udzielacie?

Theion: W moim przypadku odpowiedź jest prosta: nie. Ten projekt powstał z nabudowanej frustracji, a także jasno manifestowanej potrzeby stworzenia takiej, a nie innej muzyki.

Taphos: Nasze dotychczasowe zespoły operują – lub operowały – zupełnie inną poetyką. Trudno byłoby zmieścić w niej otwarcie satanistyczny przekaz, a jednocześnie sprawiać spójne, wiarygodne wrażenie. Forked Tongues działa wedle odmiennych założeń, tak w sferze treści, jak i formy.

Oracle: Jak w takim razie w ogóle doszło do spotkania Was jako muzyków i podjęcia decyzji o powołaniu do życia tworu jakim jest Forked Tongues?

Taphos: Mijaliśmy się jakiś czas na koncertach, gdy mieszkałem we Wrocławiu. Spotkanie zawdzięczamy naszemu basiście, od którego dowiedziałem się, że wraz z kolegą zakładają zespół. Spodobały mi się punkty odniesienia, zaproponowałem swój udział. Zanim doszło do właściwych prób, sporo czasu spędziliśmy na rozmowach o tym, jaki ten zespół ma być i – co równie ważne – jaki ma nie być. W międzyczasie kompletowaliśmy resztę składu. Nazwa Forked Tongues pojawiła się właśnie w toku tych rozmów. To jedno z moich ulubionych określeń i dobrze oddaje wymowę tego co robimy.

Oracle: Gdzieś w internetach padło zdanie, że inspirujecie się Black Metalem wydanym po roku 2000, czy jakoś tak. I faktycznie, słychać w Forked Tongues nawiązania do sceny Nidrosian chociażby. To chyba mimo wszystko oznaka żywotności sceny blackowej, że co kilka lat pojawia się, nazwijmy to „ruch”, który wprowadza w nią nieco fermentu twórczego i inspiruje kolejnych wykonawców – jakie jest Wasze zdanie?

Taphos: Paradoksem black metalu jest to, że odwołując się do praźródeł wciąż mutuje i nie daje przyprawić sobie gęby. Jednocześnie najbardziej udane mutacje BM są świadomie, fanatycznie wręcz zakorzenione w jego tradycji. 

Te rzeczy wydane po 2000 roku, jak wczesny katalog Norma Evangelium Diaboli czy kanoniczne nazwy sceny z Nidaros są tego idealnym potwierdzeniem. Z jednej sceny środowisko odwołujące się do estetyki wyrosłej z dokonań Mayhem, Thorns, Dissection i Abigor, z drugiej ekipy z ekstremalnym oddaniem pielęgnujące gatunek w duchu „zupełnie jakby 1997 r. nigdy nie nadszedł”. A przy tym wynoszące to wszystko na zupełnie nowy, sobie właściwy poziom. 

Nazwy takie jak Funeral Mist, Triumphator, DsO, Katharsis, Clandestine Blaze, Watain, polskie Szron i Kriegsmaschine, nieodżałowany Kaosritual oraz Mare z Trondheim to przykłady prawdziwych artystów, którzy sięgnęli do korzeni Black Metalu i uczynili go swoim poprzez własną twórczość.

Myślę, że to wymaga szczególnych kwalifikacji osobowościowych. Zdolności sięgnięcia do głębin, zajrzenia w otchłań, by to co się w niej zobaczy wyprowadzić na wyżyny. Opętania i szaleństwa. Black metal jest domeną takich właśnie ludzi. Odmieńców, niebezpiecznych pojebów, a czasem i pospolitych kryminalistów których Diabeł obdarzył talentem do grania muzyki. Nie youtuberów, aktualnych królów zasięgów, liderów opinii, ani jakichś środowiskowych mistrzów w biegu z gitarą przez płotki.

Oracle: Czyli bycie oryginalnymi za wszelką cenę nie leży w kręgu waszych zainteresowań? Forked Tongues nie jest z tych zespołów, które usilnie będą twierdzić, że grają coś całkowicie jeszcze nieodkrytego, dodając do tego jakiś głupi przymiotnik, w stylu blackest metal…

Taphos: Żeby rozwijać, naginać czy niszczyć przyjęte konwencje trzeba je najpierw znać. Tradycja black metalu jest na tyle bogata i wielowymiarowa, że samo jej zgłębianie jest fascynujące. Patrzymy więc zapamiętale w otchłań – być może kiedyś to Ona spojrzy na nas. Zresztą w wielu przypadkach jakiś własny rys przychodzi z czasem, często niezamierzenie, jako efekt uboczny działania z konsekwencją.

Oracle: A bez jakich czynników według Was dana muzyka nie może być nazywany black metalem?

Taphos: Bez niezgody na świat, pasji i natchnienia siłą nieczystą.

Oracle: Black metal black metalowi jednak nie równy, mamy podziały, mamy cancelowanie, mamy pojebów po obu stronach ideologicznej barykady. W tym wszystkim Wy nagrywacie cover Clandestine Blaze, zespołu z którym jakiekolwiek powiązania potrafiły powodować problemy. A jednak zdecydowaliście się na ten krok i nie wierzę, że nie zadaliście sobie pytania – czy warto? A więc – skąd taki akurat wybór?

Taphos: Podziały, zjawiska wrogie czy nawet takie, których nie akceptujemy są od lat jego częścią.  Moim zdaniem dużo bardziej esencjonalną częścią niż kolejne żarty i memy o Vikernesie i Euronymousie. Poniekąd omawialiśmy już tę kwestię przy okazji wcześniejszych pytań.

Clandestine Blaze, niezależnie od coraz wyraźniej akcentowanych sympatii swojego lidera, pozostaje jednym z najważniejszych zespołów swojej epoki. Jak w soczewce skupia w sobie wszystko to, co dla gatunku pierwotne: konfrontacyjność, fascynację moralną zgnilizną, twórczość na granicy prowokacji i groźby, oraz brak kompromisu w sferze twórczości. To chyba wystarczające powody, by sięgnąć po ich szlagier. 

Oracle: Co racja to racja. A skąd idea sięgnięcia po tak doskonały tekst kultury jak „Matka Joanna od Aniołów”? W mojej opinii jest zdecydowanie bardziej obrazoburczy niż 3/4 horrorów, po które sięgają zespoły black metalowe. Sam film ma doskonałe kreacje i dialogi, które aż się proszą by je wykorzystać w ten sposób, w jaki zrobiło to Forked Tongues…

Taphos: „Matka Joanna od Aniołów” to świetne opowiadanie Iwaszkiewicza, ale ekranizacja Jerzego Kawalerowicza nadała mu wizualnej mocy i wyniosła całą historię na zupełnie nowy poziom. Szukamy Diabła i tropów satanicznych w kulturze, bo przecież były w niej zawsze, a lokalny, polski kontekst tej opowieści tylko nadaje jej wyrazu, pociągającego własnego rysu. 

Oracle: W książce tej, no i w filmie, pada takie stwierdzenie, że Szatan jest w każdym z nas – większy lub mniejszy. Zgodzicie się z tym zdaniem? 

Taphos: Rozglądając się dookoła mam niestety coraz częściej wrażenie, że Szatan ziewnął, obrócił się na obcasie i poszedł w swoją stronę. 

Oracle: Mówisz to w odniesieniu do sceny black metalowej czy ludzkości generalnie?

Taphos: Po trochu o jednym i drugim. Niemniej patrząc na dzisiejszy black metal tęsknię do czasów, gdy wszystko było może mniej profesjonalne, gorzej zagrane i bardziej naiwne, ale czuło się prawdziwe intencje. Ferment, którego jednym ze skutków było to, że nie wszyscy czuli się w tym środowisku dobrze. Bo i w moim rozumieniu to nigdy nie było założeniem black metalu jako dziedziny wrogiej, silnie – choć stylowo – destrukcyjnej, i tak po prostu nienormalnej jak na standardy zewnętrznego świata.

Oracle: A może w black metalu jako gatunku z natury ustawionym w poprzek oczekiwań ogółu, naturalnym byłoby teraz, że wbrew powszechnie obowiązującym stereotypom black metal i jego twórcy są inni niż ich wyobrażenie – są ludźmi miłymi, pełnymi ciepła i empatii, a sam gatunek inkluzywny, otwarty na różne podejścia i światopoglądy – i tak to będzie trwało, aż do kolejnego przesilenia, kiedy to ponownie stanie się gatunkiem ekstremalnym, złym i hermetycznym? A może właśnie aktualnie znów znajdujemy się w tym punkcie, a Wasza postawa to potwierdza?

Taphos: Nie zamierzam stawiać globalnych diagnoz, mówię tylko sam za siebie. I tak, wiele wskazuje na to, że znajduję się właśnie w momencie przesilenia, o którym piszesz. Nie odmawiam nikomu własnych odczuć na ten temat, niemniej uważam, że dyskomfort jest w tej estetyce ważnym elementem i należy wykonać pewną pracę, by świadomie identyfikować się z black metalem.

Oracle: Ok, to przejdźmy do chleba powszedniego – koncertów. Dość szybko po wypuszczeniu „Praise” zaliczyliście trzy koncerty z Akhlys, co uważam jest niezłą nobilitacją. Jak udało się akurat Wam dostać do line-upu tych gigów? No i jak same wrażenia po tych trzech sztukach?

Theion: Myślę że wywiązaliśmy się z zadania. W żadnym wypadku nie były to koncerty perfekcyjne, nie mieliśmy też zamiaru takich zagrać. Najważniejsza była manifestacja wrogich i negatywnych uczuć, które są w tej muzyce najważniejsze. W naszej ocenie zdołaliśmy to osiągnąć.

Oracle: A wyobrażacie sobie utrzymywanie się z grania koncertów przy takim rodzaju muzyki jaki tworzycie? Czy to już jednak jest zatracenie ducha black metalu, gdy poniekąd traktuje się go jak pracę zawodową?

Taphos: Nie wyobrażamy i nie chcemy.

Oracle: A jak w takim razie kształtuje się przyszłość dla Forked Tongues? Mam nadzieję, że „Praise” to dopiero początek?

Taphos: Prace nad następcą już się toczą. A ich efekt ujawnimy w odpowiednim momencie.

https://www.facebook.com/forkedtonguesbm

https://forkedtonguesbm.bandcamp.com

Autorką zdjęć jest Maja Kasztelan. Dziękujemy!

Oracle
19323 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.Wywiady

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.

BartBart7 września 2026
Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”Wywiady

Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”

WojtuśWojtuś31 sierpnia 2026
Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”Wywiady

Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”

OracleOracle22 czerwca 2026

Skomentuj