Nie mam przekonania do Forgotten Tomb, więc do recenzji najnowszego materiału podszedłem z dystansem nie spodziewając się niczego specjalnego. No i otrzymałem „nic specjalnego”.
„Hurt Yourself and the Ones You Love” to jest takie samo granie, które zawarte było na poprzednim wydawnictwie, które recenzowałem (i słuchałem). Dalej jest to dość pokraczna hybryda black metalu, rocka i doom metalu zrobiona „na smutno”, co może klasyfikować ją jako depresyjną. I to w zasadzie mogłoby być na tyle, ale zauważyłem pewną zmianę na lepsze. Są tu numery, które wpadły mi w ucho. Mimo, że sama forma muzyczna niespecjalnie mi leży to znajdziemy tu kawałki, które sobie można ponucić przy porannej ablucji. Taki np. „King of the Undesirables” zapada w pamięć. Szczególnie jego refren. Najlepszy z tego całego zestawu jest jednak ostatni numer. Instrumentalny, powolny „Swallow The Void”. Zupełnie niepasujący do całości. Najpewniej, dlatego mi się najbardziej podoba. Jakoś nie siedzi mi jednak ta płyta. Mam czasem wrażanie, że jakby Marilyn Manson postanowił nagrać black metalowy krążek to mniej więcej tak by to brzmiało. Ciekawe jest to, że ja lubię twórczość Mansona, ale nie wyobrażam sobie go w takiej roli. Może to jest przyczyna tego, że muzyka Forgotten Tomb mi nie podchodzi. Nie czerpie większej przyjemności z obcowania z „Hurt Yourself and the Ones You Love” i raczej zastanawiam się, czego posłucham potem niż skupiam się na muzyce Włochów. Ja wiem, że Forgotten Tomb ma sporo fanów. Ja jednak się do tego grona nie mogę zaliczyć.
Może kiedyś mnie oświeci. Może zobaczę ich na żywo i mnie kupią. Aktualnie jednak wole skoncentrować się na słuchaniu innych płyt i zapomnieć o „Hurt Yourself and the Ones You Love”.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | Soulless Upheaval | ||
| 2. | King of the Undesirables | ||
| 3. | Bad Dreams Come True | ||
| 4. | Hurt Yourself and the Ones You Love | ||
| 5. | Mislead the Snakes | ||
| 6. | Dread the Sundown | ||
| 7. | Swallow the Void |





