Wydawca: Heavy Artillery Records
Aargh, thrash ’till death! Zaraz, zaraz… już raz zacząłem w ten sposób recenzję. Ojoj, już się mnie miesza w głowie, tyle ostatnio zajebistych płytek wpadło w moje złaknione metalu ręce.
Tym razem mamy do czynienia z kapelą bardzo młodą stażem, bo istniejącą zaledwie od roku – amerykańskim Excruciator. Panowie grają thrash i aż dziw ogarnia, że to ich pierwsze kroki na muzycznej płaszczyźnie, bo poruszają się oni pewnie i szybko, coś a’la Korzeniowski na amfie, hehe. „By The Gates Of Flesh” jest minialbumem bardzo agresywnym, surowym i szorstkim – dokładnie taki thrash metal pasuje mi najbardziej. Czuć tu i debiutancki krążek Exodus, zresztą wokalista ma barwę głosu bardzo podobną do Baloffa, ale i równie silne skojarzenia mam z Kreator z czasów „Extreme Agression” czy „Coma Of Souls”. Excruciator przypomina nam o tych wszystkich świetnych kapelach i złotych czasach dla thrash metalu. Posłuchajcie sobie zamykającego całość numeru tytułowego, a pewnie nie jednemu starszemu thasherowi przypomni się jak napierdalał banią na koncercie Petrozy w katowickim Spodku, hehe. Mam nadzieję, że chłopcy z czasem nie pójdą w rejony „Endoramy”, hehe, tylko zostaną przy obecnej formie swojej muzyki – taki już ze mnie zacofany człek.
Skoro Excruciator robi taki rozpierdziel na minialbumie, to ja już trzymam miejsce na półce z przeznaczeniem na całą ich dyskografię. 666% thrash metalu najwyższej próby!
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Nuclear Exmortis | ||
| 2. | Fatal Fornication | ||
| 3. | The Edenwitch of Torment | ||
| 4. | Malevolence Impure | ||
| 5. | By the Gates of Flesh |



