Skip to main content

Wydawca: Putrid Cult

Miałem cały czas istnienia tego zespołu, mam nawet jeden krążek na półce – „Devilicious”. Nie wiem, jak się u mnie zjawił i nie pamiętam, kiedy ostatnio go słuchałem. Ze zdziwieniem natomiast odnotowałem, że Ef dał mu czternaście lat temu ocenę 8/10.

A do mnie przyleciała niedawno paka z ich najnowszym krążkiem, „Anhedonic”. Jeśli tak jak ja, nie do końca wiecie lub pamiętacie, co to takiego ten Ethelyn – black/death metalowa grupa z Opoczna, która w podziemiu egzystuje od niemal trzydziestu lat. I gdy włączyłem sobie ten krążek stwierdziłem – kurwa, to jest naprawdę dobre.

Na piątej płycie zespołu dostajemy jadowity black/death metal z ujawniającą się tu i ówdzie melodią. Szybkie tempa sprawiają wrażenie, że riffami jesteście smagani jak nazareńczyk biczem. Do tego dochodzi wściekły, dość czytelny wokal wyrzygujący kolejne wersy, przywodzący na myśl Abbatha. Czasem są zwolnienia, jak w „Nostalgia for the Time You’ve Never Known” czy „The Grave is Starving”. Tutaj melodia jest jeszcze bardziej uwydatniona, ale nie bójcie się – żadnej miętkiej gry. Jeśli miałbym wskazać Wam jakieś inspiracje – rozstrzał byłby duży, bo doszukać można się tutaj Dissection, Soulreaper z debiutu, późniejszego Immortal czy Dark Funeral (ale bez ich błazenady z ostatnich kilku albumów)… Może i niewyszukane wzorce, ale hej! – kto nie lubi sobie czasem czymś takim przypierdolić, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ja lubię i pewnie dlatego „Anhedonic” tak dobrze mi podchodzi. Szczególnie, że krążek brzmi dobrze – szorstko, a mimo wszystko czytelnie.

Na uwagę zasługuje okładka. Na pierwszy rzut oka co prawda wydawało mi się, że z paczki wyciągam „Eternal Hails…” Darkthrone, no ale to tylko takie wrażenie. Front cover jest spoko i fajnie współgra z layoutem wewnątrz. Co pokazuje, że zespół napracował się nie tylko nad muzyką, ale i nad całą otoczką.

Tak – Ethelyn nagrał zaskakująco dobrą płytę. Zaskakująco, nie że wątpiłem w ich umiejętności. Zaskakująco, bo zapomniałem sobie po prostu o ich istnieniu, a „Anhedonic” pokazuje, że warto mieć na nich oko. Może nawet sięgnę w wolnej chwili po ich wcześniejsze materiały…

Oracle
17065 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj