Wydawca: Avantgarde Music
Na nowe wydawnictwo Darkspace czekałem z mokrymi gaciami. Gdy pojawił się pierwszy trailer płyty byłem przekonany, że „III I” to będzie bardzo mocna pozycja, nie tylko w dyskografii Szwajcarów, ale również w rankingu płyt roku 2014. I tak też się stało.
Darkspace nagrało materiał, który moim zdaniem, będzie w ścisłej czołownice najlepszych płyt Black Metalowych bieżącego roku. Możecie się zgodzić lub nie, ale Darkspace stworzył ultra ciężki monolit, którego nie da się słuchać ze spokojem. Płyta zawiera tylko trzy numery, ale najdłuższy opus trwa ponad 27 minut. Co wyróżnia tę płytę? W porównaniu z poprzednimi wydawnictwami Szwajcarów rzuca się na uszy bardziej przestrzenne brzmienie i więcej elektroniki. Dla mnie te modyfikacje są jak najbardziej na plus. Na przednich płytach pojawiała się czasami ściana dźwięków bez wyraźnych punktów zaczepienia. Na „III I” nawet bardzo szybkie momenty mają klarowne brzmienie. A co do elektroniki to fakt, że jest jej więcej znakomicie potęguje klimat. Proste, ambientowe dźwięki sprawiają, że muzyka jest jeszcze bardziej „kosmiczna”. Np. wsłuchajcie się w ten zajebisty motyw po 8 minucie pierwszego numeru. Ja się kurwa rozpuszczam od środka hehe. Mnóstwo jest takich fragmentów atakujących z zaskoczenia. Kolejnym elementem, o którym muszę wspomnieć są te mocarne transowe zwolnienia. Na poprzednich płytach nie były one aż tak ciężkie. Przykłady? Proszę bardzo: ostatni numer i motywy w okolicach 6 i 17 minuty. Poezja smaku jak powiedziałby pewien znany telewizyjny czarodziej chochli. Ciężko mówić tu o lepszych i gorszych numerach. Są one tak długie, że w zasadzie tradycyjny podział na kawałki nie ma tu znaczenia. Płyta jest po prostu jednym wielkim głazem, który zmiażdży wam łby.
Może ja jestem bezkrytycznym wielbicielem ich grana, ale nie zmienia to faktu, że płytę nagrali kurewsko dobrą. Ja daje maksymalną ocenę i wiem, że „III I” na mojej półce będzie leżeć w części VIP.
Ocena: 10/10
Tracklist:
| 1. | Dark 4.18 | ||
| 2. | Dark 4.19 | ||
| Dark 4.20 |





Aby być szczerym…koło chuja lata mi takie plumkanie. Zespół i płyta z tych których mogło by nie być. Aczkolwiek znajdą się tacy co im dobrze zrobi takie granie…mnie też by pewnie urzekło, ale z 15 lat temu. Dziś wszelaką wszelaką ”awangardę” w BM omijam szerokim łukiem.
Alfonsie, nie idź tą drogą. Zespół z tych, co bez fajerwerkow za to klimatem totalnym kasuje wiekszosc wspolczesnego bm.
Nowej plyty jeszcze nie slyszalem, ale recenzja zdecydowanie mnie zachecila.
Aby być szczerym to większość współczesnego BM lata mi bardzo niskim kalafiorem…Bo to albo religijno-filozoficzno pedalski bełkot albo jakieś smętne klimaty którym bliżej do ambientu niż metalu, ewentualnie jest to bzyk bzyk metal na jednej strunie i perkusji z garnków zajebanych z kredensu babci. A tacy ”artyści” większą uwagę przykładają do swego wyglądu i fotek niż muzyki. Oczywiście wspomniany Darkspace nie jest zespołem słabym, oni po prostu dla mnie męczą bułę a to jest coś ponad moje siły gdy mam ochotę słuchać Black metalu.