Dark Quarterer IthacaWydawca: Metal On Metal Records

Ta kapela jest starsza ode mnie o dekadę, licząc okres, gdy grali pod inną nazwą. A ja słyszę o nich dopiero w momencie, gdy do recenzji dostaję ich szóstą płytę zatytułowaną „Ithaca”.

Album sygnowany jest logówką Metal On Metal Records, czyli wytwórnią, której fanem jestem od początku istnienia, która zawodzi mnie bardzo rzadko. Po co to piszę? Bo obawiam się, że recenzja Dark Quarterer może być łyżką dziegciu w beczce miodu dla duetu Jowita – Simone. Niestety, takie jest życie. Niestety, ale w mojej prywatnej opinii ta płyta to niewypał. Abstrahując od tego, że nie cierpię progresywnego heavy metalu czy jak to inaczej nazwać, „Ithaca” jest nudna. Jest mdła. Miękka i usypiająca. A wysłuchałem jej około dziesięciu razy. Nie wiem czy to dużo czy mało, ale mnie wystarczy, by wyrobić sobie zdanie na temat tego albumu. Nic mnie nie rusza. Melodie są przesłodzone, nie trącają w ogóle tej delikatnej struny w mojej duszy (tak, też mam taką, hehe), quasi operowe elementy wymieszane z rock’n’rollem podszytym ledzeppelinową nutą w „Rage of Gods” brzmią z kolei strasznie niedorzecznie (choć może jakby się trzymali tylko tej rockowej konwencji to bardziej przykuli by moją uwagę)… Może ktoś i lubi, ja nie. Do tego nie wiem czy to tylko moje wrażenie, czy to taka produkcja do dupy, ale mam wrażenie, że wokalista najzwyczajniej w świecie sepleni. Niepewny tego zasięgnąłem opinii drugiego specjalisty, który po odsłuchaniu kawałka powiedział „napisz, że to sepleniący Dream Theather i będzie”. Coś w tym jest, bo Dream Theather też nigdy mnie nie rajcowało. I nie mówię tego ze złośliwości, tylko z poczucia recenzenckiego obowiązku. Jeśli wokalista biłby na głowę Dio też bym to napisał. Ale nie bije. I ogólnie – jeśli ktoś nie lubi progresywnego metalu, to szkoda jego czasu a Dark Quarterer. Do tego, jak to w progressive metalu bywa, numery mają po siedem minut i więcej, co męczy mnie strasznie…

Sesja z „Ithaca” nie pozostawia złudzeń – ten włoski zespół nie tworzy muzyki dla mnie. Nie mam ochoty poznawać ich wcześniejszych numerów, ani też za bardzo pewnie nie będę śledził ich przyszłości.

Ocena: 3/10

Tracklist:

1. The Path of Life
2. Night Song
3. Mind Torture
4. Escape
5. Nostalgia
6. Rage of Gods
7. Last Fight

 

Oracle
19337 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj