Wydawca: Godz ov War Productions

To już trzeci album stołecznego Cultum Interitum, a w dalszym ciągu jakoś zespół ten nie może wybić się szerzej, nawet w naszym, polskim piekiełku – a przynajmniej takie odnoszę wrażenie. I w mojej opinii trochę niesłusznie, bowiem poklask zyskują u nas zespołu, które naprawdę na to nie zasługują.

A czy twórcy „Sacrum Funeral” zasługują? Moim zdaniem – tak. Myślę, że powinni być znani przynajmniej pomiędzy maniakami grobowego black/death metalu, a i tak mam wrażenie, że z tym też słabo. Ba – znam ich wcześniejsze dokonania, ale jak dostałem promo z napisem Cultum Interitum to musiałem głębiej w głowie pogrzebać, czy ja już się z nimi spotkałem. Okazało się, że i owszem – nie raz.

Jak jest tym razem? Zmian wielkich nie ma. Brzmienie nosi wszelkie cechy „podziemnego” soundu – jakoś tak wszystkie instrumenty schowane są z tyłu, dźwięk jest wypłaszczony i żaden element nie wybija się na pierwszy plan. Nie powiem, trochę mi to przeszkadza, tu aż się prosi trochę poprawić tę produkcję – przecież wcale nie wykreślili by tego tria ze spisu zespołów oddanych Podziemiu. Przynajmniej tak mi się wydaje.

Sama muzyka jest natomiast dobra. Black metal jest tutaj w przewadze, a słuchając „Sacrum Funeral” nie mogę uciec od porównań do Ritual Death czy Doombringer. Choć OK, przyznaję – tamtych zespołów jakoś lepiej mi się słucha. Z drugiej strony, dobra produkcja tej płyty i wjeżdża mi Cultum Intertium na pełnej kurwie – zarówno w szybkich partiach, pełnych blastów jak i tych bardziej klimatycznych, wolnych momentach. Czuć, że typy na co dzień siedzą w piwnicy i niespecjalnie chcą z niej wyściubiać corpse paintu. Podoba mi się to podejście. Liczę zaś, że w przypadku kolejnego materiału po prostu podrasują  brzmienie. Z drugiej strony – w przypadku takiego numeru jak „C” wszystko się zgadza, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę pojebany wokal – na tym poletku Cultum Intertium wypada naprawdę świetnie.

A że płyty wypuszczają raczej regularnie, to mam nadzieję, że nastąpi to wkrótce. Do tego czasu będę wracał raz na jakiś czas i sprawdzał, jak leży mi ta muzyka po przerwie.

Ocena: 7/10

Oracle
19479 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Ageless Gateway „Corruptor of Stars”Recenzje

Ageless Gateway „Corruptor of Stars”

OracleOracle5 listopada 2026
Wingless „Vision Beyond Form”Recenzje

Wingless „Vision Beyond Form”

OracleOracle4 listopada 2026
Taufpatin „Les Malfaisances de la Taufpatin”Recenzje

Taufpatin „Les Malfaisances de la Taufpatin”

OracleOracle3 listopada 2026

Skomentuj