Wydawca: Dark Descent Records

Ostatnio jedna wytwórnia się na mnie obraziła i napisała, że skoro wystawiam słabe noty kapelom przez nią wydawanych to oni nie będą mi już wysyłać promówek. Idąc tym tropem myślenia, Dark Descent Records powinno mi wysyłać jakieś kurwa rary i limity – w podzięce za laurki dla ich zespołów.

Bo ostatnio wychwalałem Qrixkuor, dziś przyszła pora na Craven Idol. Łączy je właśnie to, że ich najnowsze krążki ukazują się w labelu Matta, poza tym obydwa są wspaniałe w swojej lidze. W przypadku Craven Idol cieszy to podwójnie. Debiut mieli świetny, zaś na dójce odnotowałem spadek formy. W przypadku trzeciego w ich karierze materiału obawiałem się, że stoczą się po równi pochyłej i będę musiał wykreślić ich z listy zespołów wartych poświęcenia czasu. Na szczęście „Forked Tongues” stanął na wysokości zadania i poczęstował nas szczerym, wspaniałym metalem. Mógłbym generalizować i powiedzieć, że te siedem kompozycji to fajny black/thrash, jednakże byłoby to w chuj krzywdzące dla Craven Idol. Brytyjczycy nie zeszli z raz obranej drogi i nadal w ich muzyce czuć przemożne echa metalu z Australii, przede wszystkim zaś Deströyer 666 czy Gospel of the Horns. Agresja i wkurwienie przeplatają się tu z pewnego rodzaju epickością, wzniosłością – czyli dokładnie tak jak u wspomnianych kapel. I chyba zabluźnię, ale obecnie Craven Idol nagrywa ciekawsze rzeczy od ekipy Warsluta. „Forked Tongue” to dzikość zamknięta w czterdziestu minutach. Kolejna płyta, która nie ma słabego momentu czy zbędnej nutki. Tak jak widać zresztą na okładce – mamy do czynienia z erupcją metalowej surówki, raz szybszej i agresywniejszej, raz bardziej podniosłej. Albo jedno i drugie, jak w dwóch ostatnich wałkach- „Deify the Stormgod” oraz „The God Has Left Us for Dead”, dziewięciominutowych hymnach, zawierających wszystko to, co wspaniałe w muzyce Craven Idol. Przy czym ten drugi chyba ma bardziej blackowy sznit i jakby mocniejszą wibrację a’la Bathory. Dużo by o nich mówić, a ja nie lubię czytać długich recenzji. Pisać też nie. Przejdźmy więc do podsumowania.

A podsumowanie będzie proste: świetny krążek, metalowy do szpiku kości. Dla każdego, kto kocha Metal przez wielkie, gotyckie M. Brawa dla nich, na stojąco.

Ocena: 9/10

https://www.youtube.com/watch?v=VoQSPsthuu4

Tracklist:

1. Venomous Rites
2. The Wrath of Typhon
3. Iron Age of Devastation
4. Even the Demons…
5. Forked Tongues
6. Deify the Stormgod
7. The Gods Have Left Us for Dead
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj