Wydawca: Abyss Records
Początek tygodnia zaczniemy czymś niedługim, ot tak na rozgrzewkę powiedzmy. Okazja ku temu jest, bo Abyss Records wypuściła niedawno epkę Szwedów z Chaossworn. A że pierwszy człon nazwy brzmi bardzo ładnie, tym bardziej ochoczo zacząłem przesłuchiwać ten materiał.
Oczywiście patrzenie milszym okiem tylko dlatego, że kolesie w szyldzie mają słowo „chaos” mija się z celem, wszak i tak nikt nas nie lubi, więc po co. I nie wiem, czy Chaossworn polubi mnie po recenzji „Chalice Of Black Flames”, gdyż zamierzam szczerze powiedzieć, co o niej myślę. A myślę sobie, że jest taka jak wiele innych płytek młodych stażem zespołów death/black metalowych ze Szwecji. Czyli dość przewidywalna, przelatująca przez głowę jak ten szybki francuski ekspres, ale też dobrze wyprodukowana i dość chwytliwa. Oczywiście, jeśli ktoś lubi, gdy raz zespół gra jak Dissection, a raz jak Edge Of Sanity (bym zapomniał, masteringiem zajął się Dan Swanö). Pierwszy numer bowiem utrzymany jest właśnie w klimacie melodyjno-progresywnego death metalu spod znaku kapeli Dana, podczas gdy drugi zdradza fascynacje zespołem Jona i jest najszybszym na tej epce. Ostatni krążek zagrany jest w wolniejszych, na poły marszowych tempach i ponownie więcej tu Jona niż Dana, hehe. Wszystko jest odegrane poprawnie, ale jakoś tak cholera bez ducha, raczej odtwórczo, niż z domieszką własnej inwencji. Dlatego też raczej szybko zapomnę o tej płytce, a obudzony o 4 nad ranem z pytaniem co właśnie leci, raczej wkurwię się na budzącego, niż krzyknę „Hej, przecież to Chaossworn!”.
„Pierwsze koty za płoty”, jak to się mówi po czarnej mszy, pozbywając się dowodów – Chaossworn nagrało epkę, rzuciło w świat i zapewne czeka na odzew. Moja rada: więcej swoich pomysłów i się zobaczy, co potem. Na razie jest co najwyżej dobrze.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:
| 1. | Crowned & Winged | ||
| 2. | Bringer of Storms | ||
| 3. | Chalice of Black Flames |



