Wydawca: Eternal Death Records

Jeśli coś ma naklejkę „black metal z Grecji” to ja zawsze chętnie rzucę uchem. Stąd też zainteresowałem się nadchodzącym albumem Ceremonial Worship.

„Seven Gates to Eternal Misanthropy” to druga płyta tego one man bandu z Hellady. Zarazem to pierwszy raz, kiedy w ogóle słyszę o tym zespole, co nie dziwi mnie do końca, bo Eternal Death Records wyciąga raczej rzeczy mało znane i schowane głęboko pod ziemią. Tak jest i tym razem. I tak sobie słucham tego krążka i się zastanawiam – ile osób skusi się na zakup drugiej płyty Greka. Chwilami myślę, że sporo, a potem przychodzi mi na myśl – po chuj, pewnie sam bym tak zagrał. No nie mogę ukryć faktu, że Ceremonial Worship jest w chuj prymitywny. Gdzieś tam faktycznie kołaczą się echa sceny greckiej, ale nie nazwałbym tego zespołu epigonami wiadomej trójcy z Hellady. Ta płyta ma w sobie coś co chwilami przykuwa uwagę, tylko po to by potem pomyśleć – on tak kurwa na serio? Naprawdę, słuchając „Seven Gates to Eternal Misanthropy” można natknąć się na fajne momenty, nieźle zaaranżowaną muzykę, by potem stwierdzić że przecież to nie jest prymitywizm, ale to mityczne prostactwo i przerost idei nad umiejętnościami. U Ceremonial Worship przejawia się to albo w bezsensownym nakurwianiu w perkusję przy totalnie prostych riffach albo w rozciągniętym do granic nudy klangowaniu basu przy wtórze werbelka. Na przykład. Może jestem zbyt mało oldschoolowy, może jednak lubię słuchać muzyki, a nie po prostu ogłaszać, że coś jest zajebiste, bo za tym stoi idea. Nie wiem. Jednak nie przekonam się do tej płyty chyba. A próbowałem.

No chyba, że ktoś jara się black metalem z 1995 roku, granym bez pojęcia o niczym, ale pewnie z pasją. No to może wtedy Ceremonial Worship przypadnie mu do gustu.

Ocena: 6/10

1. Intro
2. True Evil in Me
3. Death from Mountain Hills
4. Opus Blood
5. Orders Beyond Horizon
6. Vomitous Moon
7. Path of Burning Ambition
8. Vanishing Heaven
Oracle
19338 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj