Wydawca: Seeing Red Records
Od czasu do czasu lubię sobie posłuchać muzyki, którą jako młody kuc gardziłem, a którą to dopiero z czasem zacząłem jakoś tam doceniać. Wytłumaczyłem ten mój mały fenomen przy okazji recenzji debiutu Wolfpack Heading Nowehere. Skąd o nich mowa? Bo Cemetery Echo gra muzykę zbliżoną stylistycznie.
Czyli mamy do czynienia z mieszanką rocka, gotyku i lżejszego, bardziej przebojowego metalu. To tak po krótce, jeśli potrzebowalibyście leadu do tekstu reklamowego. A trochę szerzej – „Civitas Lacrimarum” moim zdaniem w całkiem udany sposób łączy ze sobą wiele wpływów, choćby Fields of the Nephilim, The Cult, Danzig, a chwilami słychać tutaj nawet lekkie echa horror punka spod znaku Misfits. Co oczywiste jest – ta muzyka równie dobrze Wam może skojarzyć się z Tribulation czy Idle Hands, jako pełnoprawnymi spadkobiercami wymienionych wcześniej zespołów. „Civitas Lacrimarum” słucha się nieźle – songwriting jest tutaj moim zdaniem całkiem niezły, a cały krążek wypada bardzo spójnie. Chwilami mam nawet wrażenie, że trochę „zbyt spójnie” – co rozumiem jako popadanie grupy w kilku momentach w zbyt małe zróżnicowanie. Ale jak widzicie, możecie potraktować to jako wadę, ale i jako zaletę. Nie jest to też granie aż tak posępne i mroczne jak na przykład The Light of the Morning Star. Cemetry Echo tworzy muzykę bardziej przebojową i lżejszą, natomiast o odpowiednim ciężarze emocji.
Może jedynie do muzyki nie pasuje mi tak do końca okładka, jakoś bardziej kojarząca mi się z klimatami retro ale w cięższej muzyce niż ta, którą zajmuje się Cemetery Echo – ponurej, chwilami smutnej, na pewno przebojowej i wpadającej w ucho. Ale czy wpływa to w jakiś szczególny sposób na mój odbiór tej płyty? No nie.
Reasumując, całkiem przyjemne granie, szczególnie gdy ma się trochę smutniejszy lub bardziej melancholijny nastrój. Ja sobie sprawdzę wcześniejsze materiały Cemetery Echo, bo mogą być równie fajne.
https://www.facebook.com/cemeteryecho
http://www.seeingredrecords.com/





