Skip to main content

Wydawca: Noise Records

Są czasem takie chwile, że myślicie iż Krampus (bo przecież nie jebany Mikołaj) przyszedł w tym roku wcześniej… Do mnie przyszedł już jakiś czas temu i jak nie przypierdolił w głupi łeb… Olbrzymim wypasionym boxem „Danse Macabre”. Żyję, ale mogłem zginąć od samej wagi tego molocha. Przyjrzymy się więc…

Może tym razem darujmy sobie rozbijanie każdej płyty na części, bo Jest tego tutaj tyle, że na pewno nie będziecie chcieli tego czytać, tylko znienawidzicie mnie z zazdrości już na wstępie. Więc, moi mili, w tym boxie macie wszystko co wydało Noise Records pod szyldem Celtic Frost. A nawet więcej. Do dwóch pierwszych dużych albumów Szwajcarów dołożono EPki „Morbid Tales”, „Emperor’s Return” i „Tragic Serenades” oraz „I Won’t Dance”. Oraz siedmiocalówkę „Visual Agression” i singiel dwunastocalowy „The Collector’s Celtic Frost”. Wszystko wydane naprawdę doskonale. Czarno-zielone, czarno – czerwone splattery opakowane w najprawdziwsze gatefoldy i tradycyjne kartonowe opakowania, a nie żadne cienkie papierowe koperty. Całość robi totalne wrażenie, z pełnymi wkładkami i całym tym szitem, tak koniecznym w przypadku winylowych wydań. Jakby tego było mało – do całości dorzucono pendrajwa, oczywiście spersonalizowanego pod Celtic Frost, a także pina i naszywkę. I taśmę z czterema utworami zatytułowaną „Grave Hill Bunker Rehearsals”. Brzmi surowo w chuj, tak jak lubię. I – nie nazwę tego wkładką – książkę. Normalnie grube, piękne wydawnictwo z historią Celtic Frost, ale wydaną na bogato, z dużymi i wyraźnymi zdjęciami. Pewnie na komunię dostaliście takie albumy o Wojtyle. No to ten jest w chuj lepszy.

Oczywiście, gdyby muzyka była ciulowata to nawet złoty box oprawiony w skórę z ministranta byłby o kant dupy potłuc. Ale to jest moi mili Celtic Frost – zespół, który w swojej dyskografii nie ma (NIE MA!) ani pół słabej nuty. Oczywiście do pełni szczęścia brakuje tutaj „Vanity/Nemesis”, „Cold Lake” i przede wszystkim „Monotheist”, ale ponoć nie można mieć wszystkiego. To co zawiera ten box to i tak w chuj i trochę muzyki wspaniałej, która wychowywała pokolenia metaluchów i bez której dzisiejsza scena wyglądałaby całkowicie inaczej. Każdy to chyba przyzna. Obcowanie z tą muzyką, podaną w taki sposób to prawdziwa metalowa uczta, jakkolwiek wyniośle czy napuszenie by to nie brzmiało.

Ja wiem, że ten box to nie jest najtańsza rzecz pod słońcem. Jednak naprawdę, tak jak dotychczasowe wersje deluxe z serii na przykład Black Sabbath cieszyły w chuj oko – tak „Danse Macabre” jest jak jebany orgazm. Wart swojej ceny, każdej złotówki czy euraska jaki na niego przeznaczycie. Mistrzostwo. Oczywiście na koniec należy zadać sobie pytanie…

Are You Morbid?

Oracle
17073 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Wieści od Necropsy

OracleOracle11 lipca 2015

Skomentuj