Wydawca: Fallen Temple

O jak fajnie, dawno nie słyszałem żadnego dobrego trybutu dla Bathory z okresu płyt czwartej do szóstej. Z odsieczą przybył fiński one man band Bronze Hall i wypełnił tę lukę. A wspomogła go w tym polska wytwórnia.

„Honor & Steel” to trzydzieści siedem minut muzyki mocno inspirowanej tym, co onegdaj Thomas Forsberg stworzył na „Blood Fire Death”, „Hammerheart” oraz „Twilight of the Gods”. Mamy tutaj więc wszystko, czego potrzeba bardzo dobrej viking / black metalowej płycie. Dumny, wzniosły black metal, przy którym aż chce się chwycić za miecz i pożeglować łupić obce lądy, ścinać symbole chrześcijańskiej dominacji a po wszystkim nie odmówić kanki miodu pitnego – jest! Akustyczne brzdękanie na gitarce, takie do zadumy nad chwałą przodków – jest! Klawiszowe pasaże płynące niczym dusze wojowników do Valhalli – są! Dźwięk płonącego ogniska, przy którym wojownik może się ogrzać – jest! Odgłosy szumiących fal, sprawiających że czuje się niską temperaturę morza i mroźne podmuchy wiatru – są! Miecz na okładce też jest i półnagi chłop we wkładce również – wszystko się zgadza.

Heheszki heheszkami, ale Bronze Hall stworzyło naprawdę bardzo dobrą płytę. Ni chuj nie oryginalną, natomiast słucha się jej doprawdy znakomicie. Może też zauważyliście, że nie napisałem jeszcze nic o wokalu – ano z tego powodu, że jest go na „Honor & Steel” stosunkowo mało. Oczywiście to nie jest płyta instrumentalna, natomiast Yöpyöveli w zasadzie jak już wyśpiewa co ma wyśpiewać to skupia się raczej na muzyce. Zresztą w produkcji partie wokalne są trochę jakby schowane. Szczęśliwie nie próbuje on kopiować czystych wokali Quorthona, bardziej przypomina mi to Dagona z Inquisition. I bardzo fajnie współgra z muzyką.

„Honor & Steel” to bardzo dobry debiut – jeśli szukacie epickiego black metalu, który nie popada w pompatyczność i rozdęcie, spokojnie mogę Wam polecić Bronze Hall.

https://bronzehall.bandcamp.com/music

http://www.fallentemple.pl/

Oracle
19337 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj