Skip to main content

Wydawca: Godz ov War Productions

Przed zapoznaniem się z debiutancką płytą amerykańskiego Beastlurker odświeżyłem sobie recenzję EPki, którą napisał Pathologist oraz wywiad, jaki z kapelą przeprowadził Bart. Odświeżyłem też wcześniejszy materiał. I mam jedną uwagę.

Muszę wysłać ekipę na badania słuchu, bo obydwa urwipołcie piszą coś o porównaniach do Stillborn, któych na „Sanguine Elixir of Psychotropic Divination” ni chuja nie słyszę. To tak na marginesie. A wracając do pełniaka – w porównaniu do wspomnianej EPki to „Celestial Henchwores Aflame” zrobiło olbrzymi krok na przód. Poprzedni materiał był spoko, ale za jaja mnie nie chwycił. Nowa, duża płyta to już inna mowa. Co prawda okładka nie zwiastuje czegoś super (cover EPki był zdecydowanie lepszy) to już muzycznie mamy tutaj naprawdę świetnie przyrządzony album. Nasi Chicago Boys przyrządzili doskonały wywar, mieszając wpływy black metalu (najsilniejsze na całym albumie), a w mniejszych proporcjach również death metalu a nawet heavy metalu. Te ostatnie to takie śladowe pierwiastki, jednak moim zdaniem wyczulone ucho wychwyci te smaczki, jak ajronizujące motywy w kilku fragmentach płyty (na przykład „Trocar”, choć to raczej takie instrumentalne interludium). Większość tej płyty to szybkie, agresywne, kawałki, jednak tu i ówdzie Beaslutker zwalnia i melodyjnieje (taki tam neologizm) – jak w „Muted Vociferations Hemorrhaging from a Cesspit of Condemnation”, gdzie moje skojarzenia lecą ku scenie z Finlandii. Mamy też taki ciężki i wolny wałek jak „Below of Infernal Bliss”, gdzie słuchacz jest miażdżony masywnym riffem i ultragrobowym wokalem. Ach! Wokale na „Celestial Henchwores Aflame” to jest jakiś kurwa kosmos. Matthew jest cholernie uzdolnionym gardłowym, który doskonale operuje baaaaardzo szeroką gamą barw. Osobiście mnie najbardziej podobają się te gardłowe, pełne emocji, dość czytelne partie. Ale nie ma problemu, by przejść do głębokiego growlu czy kruczego skrzeku. A wypada to bardzo naturalnie. Ponadto i sama struktura utworów umożliwia mu eksperymentowanie, bowiem Beastlurker równocześnie jest dość techniczną kapelą, eksplorującą, jak już zdążyliście przeczytać, wiele różnych muzycznych terenów. Doskonale im to wychodzi i jestem pełen podziwu porównując debiut do EPki. Za ten progres należą się im olbrzymie brawa.

Koniecznie sprawdźcie więc ten materiał. Gwarantuję Wam, że spędzicie przy nim dużo czasu i nie będziecie za bardzo chcieli zmieniać płyty.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Celestial Henchwhores Aflame
2. The Apex Sadis
3. Muted Vociferations Hemorrhaging from a Cesspit of Condemnation
4. Trocar
5. Bellows of Infernal Bliss
6. Ligature
7. Pygmalion Archetypal Decasia
8. Pseudorosicrucian
9. Pawns of the Fetid King
10. Noctivagant Wisdom
Oracle
17136 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj