Ten zespół polecił mi mój kumpel, który nie siedzi do końca w kejosowych, czy ogólnie metalowych klimatach. Ale Astroll został przezeń pochwalony, więc obczaić ich raczyłem i ja.
I powiem Wam, że fajne to granie. Po okładce większość się pewnie domyśli, że Astroll łupie stoner/doom i będziecie mieli oczywiście rację. Pierwsze co rzuca się w uszy, to kurewsko ciężkie i chropowate brzmienie gitar, zbliżone w pewnym sensie do takich tuzów jak Electric Wizard czy Saturnalia Temple. Włączając „Astroll” i słysząc ten dźwięk czujecie się, jakbyście jechali ręką po nieheblowanej desce. Sama muzyka jednak ma w sobie ciut więcej stonerowego luzu w stylu naszego Corruption (zwłaszcza „Red Cannon” osobiście kojarzy mi się z „Freaky Friday”) niż kwasodołów i tripów Electric Wizard – no może trzeci utwór na tym demo jest nieco wolniejszy i w podobnych klimatach. Całość fajnie buja, może nie ma w tym oryginalności, ale ja nie wymagam tego szczegółu w tej muzyce, hehe! Fajnie, że i w Polsce są kapele, które sobie łupią stoner’a, bo jakoś na tym poletku zostajemy w tyle za Europą. A to wstyd.
Cóż, bierzcie i szukajcie Astroll, najlepiej zacznijcie sobie od ich bandcampa, bo tam można sobie całe demo odsłuchać. Mnie się podoba, na weekend jak znalazł.
Ocena: 7/10
Tracklist:
01. Mug Of Acid
02. Red Cannon
03. Rise With The Fallen




