Wydawca: Putrid Cult

Kontakt to mój pierwszy, jeśli chodzi o twórczość Annihilation Vortex – wcześniejszy krążek zrecenzował chyba Wojtuś, więc jakoś nie miałem okazji. Ale nad drugą płytą już się pochyliłem i katuję ją od kilku tygodni.

W zasadzie nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać – skojarzenia po nazwie, logówce i okładce wędrowały raczej w stronę black czy też black/death metalowej muzyki. Natomiast pierwszy odsłuch lekko skorygował moje przeczucia. Wielkopolanie zajmują się raczej death metalową sztuką, ale pewne elementy black metalu są tu stale przemycane – po prostu raz Annihilation Vortex akcentuje je bardziej, a kiedy indziej mniej. Zagłębiając się natomiast w zagadnienie części death metalowej, Poznaniacy nie zamykają się na jeden określony nurt – usłyszeć tutaj można zarówno wpływy Deicide, jak też bardziej masywne, rytmiczne granie w stylu Bolt Thrower. I jeszcze jedno – jakoś tak podskórnie muzyka z „Disgrace is my Name” przywodzi mi na myśl twórczość Hate – z ich najlepszego okresu, czyli już po byciu kopią Bentona, a przed byciem kopią Nergala. Ale to też po części zasługa brzmienia growlu. Aha, mamy też sporo szwedzkiego drajwa, a nawet wydaje mi się – jeden cytat zaczerpnięty z Entombed i ich „Serpent Saint” w kawałku „Blood in Eyes”. Aha – na koniec dostajemy cover Kata. Są numery, których nie podobna spierdolić i rzeczywiście grupa wychodzi z przeróbki „Porwanego Obłędem” obronną ręką, choć daleki jestem od piania z zachwytu akurat w tym przypadku.

Death metal wykonywany przez Annihilation Vortex brzmi masywnie – szczególnie gdy gitary tworzą ścianę dźwięku, kroczącą równo przed siebie, wspomaganą przez perkusyjną kanonadę – pałker w tym zespole pełni w chuj ważną rolę, takie mam wrażenie, oczywiście nie ujmując niczego pozostałym instrumentalistom.

Jestem więc jak najbardziej ukontentowany tym co słyszę na „Disgrace is My Name”, choć nie znajduję tutaj wiele oryginalności. Natomiast ten krążek stoi siłą swoich riffów, które nawet jeśli je gdzieś tam słyszałem – nadal bardzo mi się podobają. Dobra rzeźnia ten Annihilation Vortex, zaprawdę.

https://www.facebook.com/AnnihilationVortex

https://www.putridcult.pl

Oracle
19337 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj