Nazwa Aborcja zawsze raczej kojarzyła mi się z jakimś punkowym bandem, no ale nie dość że grają thrash metal, to jeszcze są z Rzeszowa i dane mi było chyba nawet widzieć ich z raz czy dwa na żywo. Po kilku latach wypuścili natomiast pełniaka – „Do krzyża abarotem”.

No i właśnie Wam po krótce napiszę, z czym mamy do czynienia w tym przypadku. Już kilka recenzji tego materiału się ukazało i były od pochlebnych do niemal ekstatycznych. No u mnie tak aż nie będzie, żebym tu miał Wam krzyczeć, że „umarł Slayer niech żyje Aborcja”. Natomiast jest nieźle, szczególnie jeśli rzeczywiście jesteście przede wszystkim fanami thrash metalu. Muzycznie Aborcja wybrała trzecią drogę między odmianą niemiecką a Bay Area, biorąc od tych pierwszych agresję i brzmienie, a od tych drugich feeling i sposób pisania utworów. Nie powiem – są momenty kiedy wychodzi to naprawdę rasowo, aż złapałem się na tym, że wybijam rytm stopami: choćby w takich „Kazamaty”, „Lalkarz” czy „Diler jajecznej śmierci”. Nie zawsze jednak zespołowi udawało się mnie do tego zmusić, bo kilka fragmentów sprawiało, że focusowałem się na czymś innym niż muzyka.

Jak też mogliście zauważyć ostatni z wymienionych przeze mnie tytułów – wydaje mi się, że nie wszystkie teksty Aborcji są pisane jakoś totalnie na poważnie. A jestem już na tyle nobliwym metaluchem, że śmieszkometal słabo mi podchodzi to raz, a dwa – niezmiennie kojarzy mi się z gównianymi kapelami typu Świniopas, Twoya Stara of Death czy Tester Gier, dla których poziom żarciku a’la S.O.D. nigdy nie był osiągalny. Wybór Aborcji, ale ja bym nie szedł tą drogą – to już lepszy metal wsobny, czyli granie i śpiewanie metalu o metalu.

No ale koniec końców „Do krzyża abarotem” to solidne, thrash metalowe granie, szczególnie jeśli mówimy stricte o muzyce. Do tego ich podejście DIY zasługuje w mojej opinii na pochwałę, bo przynajmniej nie siedzą z założonymi rękoma. Pełniak wydany jest bardzo dobrze, nie wzięli jakiejś chujowej okładki z AI tylko od Golema (hailz!) – dziś takie rzeczy należy chwalić. Więc jeśli macie katanę, a na niej przynajmniej dziesięć thrash metalowych naszywek, myślę że Aborcja wypuściła krążek właśnie dla Ciebie.

https://www.facebook.com/aborcja.band

Oracle
19334 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj