Wydawca: Century Media Records
Powiem Wam, że fajnie jest czasem wywróżyć karierę jakiejś podziemnej kapeli. Oczywiście słowo „kariera” nie zostało użyte tu na miarę takiego Behemoth, ale raczej rozumiem przez nie rozwój muzyczny, ale też jakiś tam komercyjny – na przykład wskoczenie pod skrzydła majorsa i zachowanie własnego „ja”.
I tak to właśnie jest w przypadku Bewitcher – Amerykanów parających się przypalanym na czarno speed metalem. Z ich muzyką zaznajomiłem się już jakiś czas temu i od razu przypadła mi do gustu. Proste, wpadające w ucho granie, które poniekąd jest trochę mniej black metalową wersją Midnight. Czerpanie wzorców z Venom i Motörhead wychodzi im znakomicie, a przekuwają je potem w takie doskonałe hymny jak „Electric Phantoms”, „Satanic Magick Attack”, „Metal Burner” i inne – bo skończy się na tym, że muszę wymienić wszystkie kawałki z „Cursed Be Thy Kingdom”.
O ile dwa pozostałe albumy ukazały się z logówkami Diabolic Might Records i Shadow Kingdom Records, tak nowa płyta sygnowana jest znaczkiem Century Media Records – label więc znany i z ugruntowaną marką , zrzeszający naprawdę znane i dobre kapele. Szczęśliwie Bewitcher nie zmienił charakteru swojej muzyki, to dalej zadziorny black / speed metal z luzackim rock’n’rollowym podejściem. Uwielbiam taki rodzaj muzyki – oczywiście pod warunkiem, że jest skomponowany na poziomie. A u Bewitcher jest, to najważniejsze! W przypadku tego amerykańskiego trio nie jest to tylko i wyłącznie napieprzanie oklepanych riffów – moim zdaniem Bewitcher wkłada w tę muzykę serce i nie chodzi im tylko o wyrywanie dupeczek na Instagramie. Obecnie to jedna z lepszych kapel w tym gatunku i trzymam kciuki, żeby tak zostało. Aha, za okładkę odpowiada Paolo Girardi, ale chyba większość z Was rozpoznaje już jego charakterystyczny styl.
Tak więc sami widzicie, że na co jak na co, ale na Bewitcher warto wyczekiwać. To jest muzyka, która przypada do gustu zapewne większości z „przeciętnych” czytelników Chaos Vault. Zapraszamy do sprawdzenia.
Ocena: 8/10
Tracklist:




