Wydawca: Wings of Destruction Records
Rosyjski Tiran jest chyba dość znaną nazwą u naszych przyjaciół moskali, a i mnie od czasu do czasu, w jakichś podziemnych zinach przewijała się ta nazwa. Ale jak dotąd to ja nie miałem chyba okazji obcować z ich muzyką. Aż w końcu sami się do mnie odezwali.
I wysłali do mnie, dzięki czemu w końcu nawiązano pierwszy kontakt. Trafiła mi się EPka „No Gods, No Masters”. No na moje oko to znów taka trochę zapchajdziura, ostatnio już recenzowałem coś podobnego i dziś nawet nie pamiętam co to było. Bo taki urok tego typu wydawnictw, gdzie coś tam powrzucano co akurat miał zespół pod ręką. Tiran miał dwa nowe numery i dwa z jakiegoś koncertu. Z czego jeden z dwóch nowych to numer autorski a drugi to cover. Numer autorski zaczyna się nieźle, niczym Bolt Thrower, ale potem panowie przechodzą w stronę Sadus czy Death… Niestety tak jakoś to posklecali, że nie do końca mi się to trzyma kupy. Chaos i to nie taki, jak lubię. Kolejny utwór to, jak już wspomniałem, cover – tutaj padło na japoński Sabbat. Przeróbka odegrana poprawnie, nic więcej nie powiem. No i dwa numery live. Raczej kiepska jakość dźwięku, no ale coś tam słychać – wyobrażam sobie mały klubik, kilkanaście osób, niewielki młyn pod sceną i kolesia z dyktafonem, co to nagrał. Nie porywa. Podobnie jak i cała ta EPka.
Więc jeśli Tiran chciał mnie zachęcić do sięgnięcia po inne swoje wydawnictwa to tak średnio im wyszło. To już na naszym podwórku mamy więcej zespołów grających podobnie, a i lepszych przy tym.
Ocena: 5/10
Tracklist:
| 1. | No Gods, No Masters | ||
| 2. | Witchflight | ||
| 3. | Apocalyptic Tales | ||
| 4. | Metal Messiah |




