Wydawca: Godz ov War Productions
O ile się orientuję, ten zespół ma sporą rzeszę maniaków, ale i niemało widziałem głosów, że grają gówno i są pozerami. Otóż – ja odnajduję się zdecydowanie w pierwszej grupie.
Debiutancki krążek Truchła Strzygi naprawdę zrobił mi dobrze, a od czasu premiery powracam do niego bardzo często. Nowa EPka zatytułowana „Nad którymi nie czuwa żaden stróż” to dwanaście minut black/speed punka pierwszej wody. Surowy, brudny, chamski. Z drugiej strony kwartet fajnie kombinuje, ma pomysł na tę muzykę – jest prosto, ale nie prostacko. Wszystkie trzy numery wpadają w ucho, nie tracą jednak nic z agresji – Truchło Strzygi potrafi skopać dupę. Od pierwszej do ostatniej minuty nie pozwala skupić się na niczym innym, tylko na dzikim machaniu łbem przy akompaniamencie tej muzyki. A równie ważną – przynajmniej dla mnie – rzeczą na niniejszej EPce są porąbane teksty. Ogółem, cała EPka jest udaną kontynuacją tego, co znalazło się na „Pora Umierać”, więc każdy kto lubi ten album odnajdzie dużo dobrego również i na „Nad którymi nie czuwa żaden stróż”.
Nowa EPka Truchła Strzygi musi się po prostu znaleźć w Waszej dyskografii. Chyba, że dotykacie się tylko i wyłącznie przy Dream Theater czy innym Decapitated. Wówczas zdecydowanie odpuśćcie.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Puls trupa | ||
| 2. | Jasna pustka | ||
| 3. | Złudny spokój jesieni |





Wyglądają jak gówno i są pozerami!