Wydawca: Deathrune Records / Godz ov War Productions
Co tu się odpierdala, diabla chilijsko – grecka kotłowanina, ale inaczej nie da rady jeśli za wydawanie splitu biorą się takie wytwórnie jak widać powyżej.
Split otwiera Wargoat z Hellady. I nie macie co czekać na skoczne granie a’la Rotting Christ. Trio z Aten to piewcy kanadyjskich cmentarzy, więc nie spodziewajcie się niczego innego jak wojennego black/death metalu brzmiącego jakby kruszył nagrobki i nagrywał to na kaseciaka. No, może nie tak do końca, bo zdarzają się na ich części wolne, mroczne momenty – „Katadesmos Command” na ten przykład. Chyba najlepszy numer od Wargoat na splicie. Choć i pozostałe też wcale nie są gorsze, pomimo że skierowane do raczej wybranej grupy słuchaczy. Takich co to siarkę nosem wciągają. A skoro jest siarka, to pasuje, zeby była i smoła. Smołę natomiast zapewnia drugi z zespołów, Black Ceremonial Cult. Chilijczycy zamieszczają na albumie tylko dwa utwory, ale o łącznym czasie trwania piętnastu minut. Przez ten czas sączą Wam w żyły gęstą mieszaninę węglowodorów, która dość skutecznie zatyka układ krwionośny i przenika do oddechowego. Black Ceremonial Cult również rzuca okiem w stronę Ross Bay, ale więcej u nich death metalu, morderczych zwolnień, no i wokalu z okolic jądra Ziemi. I podobnie jak u Greków, tak i Chilijczycy mają ściśle określony krąg słuchaczy, zainteresowanych ich wyziewem. Zaliczam się do nich. A, jeszcze jedno – kurwa, początek drugiego numeru cholernie kojarzy mi się z jakimś znanym mi już utworem. Kto mi powie z jakim, temu stawiam banię, bo za cholerę nie mogę skojarzyć.
Podziemne wydawnictwo, więc trzymajcie rękę na pulsie, bo może rozejść się dość szybko. Dla maniaków rzecz konieczna, dla reszty niezrozumiały hałas.
Ocena: 7/10
https://www.youtube.com/watch?v=X5oUkt4fkh4
Tracklist:




