Wydawca: Blistering Records

Boziusiu najsłodszy, to mi się płyta dostała. Ostatnio wystawiam same dobre noty, niczym Beata Tyszkiewicz w „Tańcu z Gwiazdami”. Różnica między nami jest taka, że ona robi to nie zasłużenie, a ponadto sowicie jej za to płacą.

Ja natomiast, jeśli płyta mi się nie podobała, nie pierdolę się, czasem nawet słowo nie parlamentarne wtrącę, by przywołać do porządku grajków, łudząc się, że w ogóle ktoś słucha tych wypocin. Dziś reprymendę przygotowałem szwedzkim heavy/power metalowcom z Bloodbound. Oczywiście nie będę aż tak srogi, bo słyszałem w życiu gorsze rzeczy, ale „Tabula Rasa” ekstazy u mnie nie wywołała. No bo heavy to ja lubię, ale taki brudny, najlepiej grany w stylu niczym z lat osiemdziesiątych. A tu mamy bardzo melodyjne zajawki, co oczywiście nie musi być od razu czynnikiem negatywnym. Pech chciał, że w tym przypadku akurat jest. Większość utworów z „Tabula Rasa” to połączenie słodkich refrenów, klawiszowych przerw, chóralnych śpiewów i naciąganej agresji. Fuj. Utwory są do siebie podobne, nawet linie melodyjne są mało zróżnicowane. Do tego ja naprawdę nie lubię takiego grania. Mimo to nie mogę odmówić chłopakom warsztatu, a wokaliście świetnego głosu (późny Dickinson się kłania). No ale gdy słyszę taki „Night Touches You” to ostatnimi siłami hamuję odruch wymiotny (wsadzam sobie pięćdziesiątzłotówkę w usta, takiej kasy zawsze szkoda, hehe) – słodziuchna pościelówa, blee. I tak przez cały album. Przepraszam, ale ja podziękuję.

Power metal nigdy nie był moją bajką i z powodu takich płyt jak „Tabula Rasa” nigdy nią nie będzie. Zarzućcie mi subiektywizm, kierowanie się wyłącznie własnym gustem wali mnie to. Nie poradzę, że wolę posłuchać Battlerage od takich zespołów jak Bloodbound.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. Sweet Dreams of Madness
2. Dominion 5
3. Take One
4. Tabula Rasa
5. Night Touches You
6. Tabula Rasa, Pt. 2 (Nothing At All)
7. Plague Doctor
8. Master of My Dreams
9. Twisted Kind of Fate
10. All Rights Reserved
11. A Year With Bloodbound (bonus video; limited digipack)
Oracle
19331 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026

Skomentuj