Wydawca: Mad Lion Records
Nie słyszałem wcześniejszych materiałów od poznańskiego Anthem, a nawet jeśli słyszałem, to jakoś nie zapadły mi najwidoczniej w pamięć. Ale dwa miesiące temu wpadła mi w ręce ich druga pełnowymiarowa płyta – „Praeposterum” i przyznam, że nie mogę przejść koło niej obojętnie.
Przyznam, że nie spodziewałem się tak efektywnego wpierdolu ze strony Anthem, bo jakoś tak do momentu wydania tej płyty egzystowali na obrzeżach mej świadomości. Ale powiem Wam, że nie ma bata, bo to co panowie reprezentują – miazga. Black/death metal czerpiący z dokonań takiego Angelcorpse, wczesnego Deicide, Ares Kingdom… Wystarczy, że włączycie sobie taki kawałek jak „Cursus” – oj już dawno nie dostałem tak bezlitosnego pierdolnięcia z polskiej ziemi. Oni praktycznie nie zwalniają przez cały czas trwania „Praeposterum” tylko prą przed siebie, pozostawiając na swojej drodze tylko zgliszcza i trupy. Żadnych jeńców, żadnych półśrodków… Może poza „666”, krótkim interludium dzielącym ten album na dwie części. Sam nie wiem, czy było ono potrzebne, bo faktycznie trochę wyhamowuje ono impet uderzeniowy Anthem – z drugiej jednak strony ofensywa trwa nadal, a wałki jak „Rytuał Destrukcji” czy kolejny „Rokosz” przetaczają się przez słuchacza niczym orkan „Barbara” przez Pomorze. No, jedynie okładka niespecjalnie mi leży, bo do takiej muzyki pasowałoby moim zdaniem coś bardziej oldskulowego. Ale to już szczegół.
Czyli innymi słowy dostajemy kolejny bardzo dobry strzał od Mad Lion Records. Oby więcej takich wydawnictw. A jeśli ktoś tak jak ja dotychczas nie natrafił na twórczość Anthem to „ Praeposterum” jest dobrą okazją, by to zmienić.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Jahwe | ||
| 2. | Praeposterum | ||
| 3. | Thelema | ||
| 4. | Cursus | ||
| 5. | W górach szaleństwa | ||
| 6. | 666 | ||
| 7. | Rytuał destrukcji | ||
| 8. | Rokosz | ||
| 9. | Artefakt | ||
| 10. | Liber Al ve Legis |




