Wydawca; Iron Bonehead Productions
Iron Bonehead Productions jest taką fajną wytwórnią, że w zasadzie ilekroć sięgnę po ich wydawnictwa to jestem zadowolony, zadowolony bardzo lub zadowolony w chuj.
A to za sprawą Doomentor. Ten zespół pochodzi z Niemiec i umownie gra doom/death metal. Skąd ta umowność, czyżby umówili się, że jeden bierze wszystkie groupies, drugi bierze czeki, a trzeci cały koks? Nic z tych rzeczy, przynajmniej ja nic o tym nie wiem. Po prostu termin doom/death metal w przypadku „The Second Ceremony” jest umowny, gdyż jest daleki od tradycyjnego pojmowania doom/death metalu. Wyobraźcie sobie epic/heavy metalowy zespół taki jak Manilla Road czy Cirith Ungol, albo jeszcze lepiej (w sensie bardziej trafnie) – heavy/doom metalowy Procession, który nagle pragnie grać, powiedzmy… jak Asphyx. Może to wyjść tragicznie, ale może być i ciekawym eksperymentem. W przypadku Doomentor mamy do czynienia z drugą wersją. Obydwa numery zaczynają się dość melodyjnym, epickim wstępem, który faktycznie mógłby się znaleźć na jakimś klasycznym albumie. A potem wchodzi już główny utwór – wciąż melodyjny, podniosły, ale brzmienie jego jest piwniczny, brutalne, podziemne, do tego wokal… gardłowo/wrzeszczący, z dodatkowym pogłosem. No, w drugim kawałku dochodzi do tego jeszcze czysty, mocny, typowo heavy/doom’owy wokalny background. Całość wypada intrygująco – z melodią, ale i dużym ciężarem, ale dodatkowo cały czas śmierdzi to piwnicą. Zwłaszcza w drugim z numerów, które kapela zamieściła na „The Second Ceremony”, ponurym „Nocturniae Monumentalis”. Słuchając tego i wcześniejszego kawałka żałuję tylko, iż mam do czynienia z siedmiocalówką, na którą siłą rzeczy wiele muzyki nie wejdzie.
Ale cieszę się, że wpadłem na taki band. Póki co jest dobrze, ale czuję w kościach, iż zespół jeszcze wiele ma nam do zaoferowania. Wspomnicie moje słowa.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:
01. Maligne
02. Nocturniae Monumentalis




