Wydawca: Werewolf Promotion / Hass Weg
Czy wiecie, że metale rysują sobie długopisem anarchię na rękach, bo Hitler wymordował dużo Polaków? Taki to patent usłyszał Oracle na jednym z rzeszowskich koncertów. Co to ma wspólnego z bohaterem dzisiejszej recenzji? Nic. Chciałem tylko się Wam pochwalić z jakim intelektualnym dołem z gaszonym wapniem, musimy się zmagać. My, Chaosvault – przedmurze metalu Polski B.
A teraz do tematu. Czyli do płyty Morxakh „Epitafium”. Wpierw parę słów wyjaśnienia z kim mamy do czynienia. Otóż. Projekt ten to boczna gałąź blackowej hordy Hateful, a dokładniej sprawa gitarzysty Morxakha. I nazwa z tajemniczej stała się banalna. (nazwa projektu to Morxakh, a nie jak pisałem wcześniej Morxakh Hateful – mój błąd Ef) A jak z muzyką? Różnie. Generalnie mamy do czynienia z kawałkami ambientowymi i black metalem czerpanym z paru krynic. „Tak o” mi ta sraczka twórcza Morxakha podeszła. Po pierwsze ponad godzina materiału, to naprawdę sporo. Ciężko przez niego w związku z tym przebrnąć za jednym razem. Nie ułatwiają tego trzy pierwsze, ambientowe plamy. Brzmiące jak pseudoklasyczne potworki, są kurwa naprawdę ciężkie do przesłuchania. Nie chwyta ten klimat kompletnie. Od utworu numer cztery zaczyna być już lepiej, bo wchodzimy w końcu black metal. Ambientowe plamy nie znikną jednak i bardzo dobrze, bo jako dodatek, czasem tło, spełniają się dobrze. W ogóle płyta dzieli się mniej więcej na trzy części. Pierwsza to wspomniany pseudoklasyczny ambient, potem siarka, piekło i black metal, a na koniec mamy lodowe sztylety zagłady wszelakiej. I to właśnie ta ostatnia część, kiedy czarny metal wspomagany jest przez ambientowe, obowiązkowo zimne, plamy jest dla mnie najbardziej słuchalna. Niestety jest ona reprezentowana jedynie przez jeden utwór (numer 9). Od biedy jeszcze kawałek numer 4, ale tam z kolei za dużo sampla.
Faktem jest, że im częściej słucham tego krążka, tym bardziej mi wchodzi. To dobrze, zważywszy na to, że wychodził z pozycji „Robię mielone, se coś włączę”. Awans znaczy jest.
Ocena: 5,5/10
Tracklist:
01. …Epitafium
02. My Hell
03. Pure of Blood
04. Shadow of Fear
05. Eye for Eye
06. If You are ready
07. Daemons of Wars
08. Regret and anger





