Wydawca: Ketzer Records

Czas wziąć się za siebie. Zadbać o zdrowie i kondycję. Tak fizyczne, jak i psychiczne. Włączyłem płytę Lux Ferre i zastanawiałem się – czy ja ich już recenzowałem, czy jeszcze tego szczęścia nie mieli…

Z drugiej strony, czy to moja wina, że obecnie jest takie nagromadzenie zespołów w każdym z gatunków, że duża część z nich jest do siebie bliźniaczo podobna? Taki Lux Ferre na przykład wyróżniać może jedynie kraj pochodzenia – Portugalia. Choć czy w dobie globalizacji ma to jakieś znaczenie… Lux Ferre bowiem na swojej nowej płycie „Atrae Materiae Monumentum” serwuje nam skandynawski black metal nastawiony na szwedzką szkołę. Czyli jest raczej szybko i agresywnie, sekcja rytmiczna napierdala ile wlezie, wokalista skrzeczy jak kruk z gruźlicą, a Szatan przytupuje kopytami. Do tego zimna produkcja sprawia, że pomimo ciepłego kraju pochodzenia, z nagrań na „Atrae Materiae Monumentum” bije północnym chłodem. I tylko ja, biedny recenzent mam trudności z rozróżnieniem Lux Ferre od innych zespołów, które za inspirację obrały sobie wczesną Szwecję. I jak w większości przypadków nie można zarzucić Portugalczykom, że nie przykładają się do tego co robią. Przykładają, przykładają, ale ja nie słyszę w tym niczego więcej ponad dobre odgrywanie mniej lub bardziej schematycznych kompozycji. Strasznie się robię chyba wybredny, ale gdy przesłucham sobie dziennie dajmy na to siedem płyt i cztery z nich brzmią w ten sam sposób, to mam prawo być znudzony, prawda?

I w tym miejscu znów pojawia się dobrze znana wszystkim znana mantra: zespół X nie jest kiepski, gra fajnie, ale zespołów jak X jest setki. W miejsce zespołu X dziś podstawcie sobie Lux Ferre i ich „Atrae Materiae Monumentum”. Jutro będzie to jakaś inna nazwa.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. O Caminho
2. The Bell Of Fate
3. Atrae Materiae Monumentum
4. Correntes
5. Pira
6. Breu
7. Thirst Of Despair
8. Dormente

Oracle
19331 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026

Skomentuj