Wydawca: Sepulchral Voice Records

Na początek słowo wyjaśnienia – to nie jest żadne wznowienie ani nic. Tak, robimy recenzję z takim opóźnieniem, bo w paczce z nowymi płytami były też krążki bardziej leciwe, jak ten, który ma cztery lata. Ale my nie tacy i czasem wyjątek zrobić można jak ktoś poprosi.

Zresztą, jak napisał mi właściciel Sepulchral Voice Records – stary metal nie może się przeterminować. I ma kurwa rację! Taki Excoriate, który właśnie wziąłem na tapetę – no toż to jest miód na me uszy, smoła na me serce i gorące usta na mego chuja. Że tak się wyrażę kwieciście. Niemcy napieprzają death metal oparty o pierwsze pomysły takich zespołów jak Possessed, Death, Asphyx, Morbid Angel czy Pestilence – ale chyba najbardziej to właśnie tych dwóch pierwszych wymienionych przeze mnie grup. Na swoim jedynym pełnowymiarowym krążku Excoriate brzmi jakby wciągnęło sproszkowane „Scream Bloody Gore” i „Seven Churches” i tak nabuzowane skomponowało „On Pestilent Winds…”. Krążek przepełniony jest oddechem wymarłych metalowych światów, które najmilej będą robiły dzisiejszym czterdziestolatkom, gdyż przypomną niechybnie im ich pierwszy raz… właśnie z krążkami, o których pisałem przedtem. Niemcy wręcz genialnie podchodzą do przekazania dalej tego feelingu, wkurwienia i agresji. Numery mijają huraganowo, nawet zamykający cały album „Demans Rush” jest jak szybkie zglanowanie. A trwa bagatelka – dziesięć minut, zaś ostatnie takty przejeżdżają po Was jak walec z napisem „The Rack” na rejestracji – jeśli nie wiecie o czym mówię, to znak, że pora poszukać innego ulubionego serwisu metalowego, hehe…

Jednym słowem – Excoriate kurwa mać! Szkoda, że ta recenzja to już pogrobowiec, ale mam nadzieję, że może coś się zmieni, chłopaki się zreformują, a następca „On Pestilent Winds…” potwierdzi ich wysoką formę…

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. Voice of Damnation  
2. On Pestilent Winds…
3. …From Morbid Ruins
4. Mayhem (Sepultura cover)
5. Poisoned by Darkness  
6. Bestial Slaughter
7. Demons Rush
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj