Wydawca: Helldprod Records
Generalnie jeśli dostaję do recenzji coś opisane jako black/thrash z Finlandii to podchodzę z entuzjazmem do sprawy. Lubię zespoły z Finlandii, lubię też black/thrash. I stąd czytacie dziś o zespole Disembody.
Duet istnieje sobie od kilku lat, a „Awakening of Ancient Evil” to ich druga płyta. Pierwszej nie słyszałem, więc się nie wypowiem czy bardzo się one między sobą różnią. Nowy krążek jest natomiast typowym black/thrash metalowym produktem, jakich zapewne słyszeliście już w swoim życiu bez liku. Ma to swoje plusy i minusy – do plusów zaliczyć możemy fakt, że niczym Was ten album nie zaskoczy. Jeśli szukacie grupy, która w udany sposób sięga po inspiracje od wczesnego Bathory, Venom oraz Nifelheim czy Sabbat – spokojnie możecie sięgnąć po Disembody i spędzić trzy kwadranse przy black/thrashu na przyzwoitym poziomie. Natomiast do minusów zaliczyć możemy tak naprawdę to samo – że niczym Was ten album nie zaskoczy. To po prostu kolejna przyzwoita blacl/thrash metalowa płyta, która nie wniesie niczego do Waszego życia i jeśli jej nie poznacie, nie będziecie w żaden sposób ubożsi. Do Was należy teraz decyzja, jak bardzo lubicie ten styl, bo jeśli słuchacie tego typu muzyki sporadycznie, to Disembody raczej nie będę Wam polecać. Natomiast jeśli łykacie wszystko co czarne i thrashowe – wówczas spokojnie po tej recenzji powinniście sięgnąć po „Awakening of Ancient Evil”.
Czy mnie się ten album podoba? Jest OK. W głowie nie pozostaje po nim nic i pewnie za kilka lat zdziwię się, że już kiedyś recenzowałem Disembody. Ale póki co – na kilka odsłuchów jest w porządku.





