Wydawca: 20 Buck Spin Records
Muszę się Wam przyznać. Ostatnio stosunkowo mało słucham metalu generalnie, a thrash metalu to już w szczególności. A thrash metalowych promówek to już w ogóle prawie nie dostaję lub nie sprawdzam. Ale przy Dissimulator jakoś pomyślałem – raz kozłu śmierć, obczajmy.
To była dobra decyzja. Kanadyjczycy wydadzą na dniach swój album numer dwa – „Artifice Dissolves”. Słucha mi się go bardzo dobrze, nawet biorąc pod uwagę, że ten konkretny typ thrashu nie jest moim ulubionym. Ja to wiecie, wolę taki prosty, pijacki, zaś Dissimulator tworzy muzykę zdecydowanie bardziej zaawansowaną technicznie. Kanadyjczycy w jakimś tam stopniu zerkają na twórczość Voivod, ale w duszy gra im również brutalność – stąd też skojarzenia z Sadus czy Demolition Hammer nie będą przesadzone. Tu i tam (na przykład w „Alloyed”) czerpią również z death metalu w stylu Morbid Angel czy Pestilence. Ale też chwilami lecą tropem Cynic czy Atheist („Anodyne” chociażby). Żre to naprawdę bardzo dobrze – riffowanie jest ostre jak riposty kogoś kto ma ostre riposty, numery są tak napisane, że nie sposób nie machać przy nich banią – przyznam, że nie spodziewałem się tak dobrych czterdziestu pięciu minut przed pierwszym odsłuchem. Dissimulator brzmi bardzo szczerze – to nie jest żadne granie retro, natomiast słuchacz czuje się jak gdzieś na początku lat dziewięćdziesiątych gdy wychodziły te wszystkie fantastyczne death/thrashowe albumy.
Pogmatwanie ich muzyki współgra też z warstwą liryczną, przynajmniej na ile zdążyłem się zorientować nie mając przed sobą tekstów – technologia, sci-fi i tego typu sprawy. Ja nie przepadam, ale w takiej stylistyce nie mam z tym problemu. Całości dopełnia niezła okładka – dostajemy więc jednym słowem płytę przemyślaną i spójną. Takie rzeczy cieszą.
Nie ukrywam więc swojego entuzjazmu wobec „Artifice Dissolves”. Znajdziecie tutaj masę świetnych death/thrash metalowych riffów i autentyczne serce włożone w muzykę. Zresztą, krążek ukazuje się pod skrzydłami 20 Buck Spin Records, a dla mnie już to samo w sobie jest wyznacznikiem pewnego poziomu.





