Wydawca: Me Saco Un Ojo Records / Dark Descent Records
Z nowym albumem powraca czeski Snêť – i bardzo fajnie, szczególnie że od czasu ich debiutu znacząco powiększyli bazę maniaków za swoją północną granicą – takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Czy nowym album poszerzą ją jeszcze bardziej?
No mam taką nadzieję, bo „V bažinách vědomí” jest krążkiem nie ustępującym w niczym świetnej poprzednicze sprzed pięciu lat. Czy słychać tutaj jakieś zmiany? Niekoniecznie – na pewno nie tak duże, żeby wpływały na wartość artystyczną lub stylistyczną. Snêť bowiem w nowych dziesięciu numerach celuje nadal w gust tego samego odbiorcy – maniaka death metalu spod znaku Autopsy, Incantation, Undergang czy nawet Bolt Thrower… Mniej tutaj natomiast gore/deathowych podjazdów w stylu Impetigo, które można było jeszcze znaleźć na „Mokváni V Okovech. Czesi tym razem postawili na gruzowo – duszną atmosferę po całości i moim zdaniem jest to dobry zabieg. Nie zmieniły się za to growle, te nadal są głębokie i obleśne. Zaś teksty – już tylko obleśne.
Malkontenci oczywiście wskażą, że Snêť nie przedstawia nam niczego nowego, ale doprawdy – przecież w death metalu świeże rzeczy pojawiają się raz na kilkanaście tysięcy zespołów, a nie każda grupa może być przecież Blood Incantation. To, czym parają się Czesi, jest dla mnie wystarczające. Wyciagają wszystko co najlepsze z metalu śmierci i podają nam w formie kompostu ze składową z ludzkich szczątków. Całość okrasili do tego charakterystyczną okładką, która w jakiś pogmatwany sposób dobrze koreluje z zawartością muzyczną. I mnie osobiście niczego więcej nie potrzeba.
Pięć lat czekania nie poszło na marne. Teraz tylko czekać na jakąś polską datę, bo ostatni koncert oczywiście nie wpisał się w moją rozpiskę. Do tego czasu – jeszcze nie raz obrócę w odtwarzaczu „V bažinách vědomí”.

http://www.mesacounojo.com/
http://www.facebook.com/SN%C4%9A%C5%A4-341136129875299




