Wydawca: Under the Sign of Garazel Productions

Teufelsberg jest tym zespołem, który moim zdaniem w udany sposób kroczy ścieżką black metalu, bez znaczenia, co im aktualnie w czarciej duszy gra. Bo jeśli zagłębicie się w ich muzykę – usłyszycie, że Diabeł nadchodzi wieloma drogami.

Przecież u tego zespołu słychać było już wyraźne inspiracje Samael (na „Pakt mit dem Teufel”), black metalem z gatunku smutniejszych (cała EPka „Cienie”), a dziś wydaje mi się że chcą powrócić do totalnych korzeni tej sztuki – a przynajmniej pod względem muzycznym, o czym za moment.

„Ignivore” jest bowiem EPką, gdzie słychać bardzo dużo Mayhem z ich okresu świetności, czyli do 1994 roku. Jeśli się wsłuchacie, to „Ignivore I” ma w sobie sporo z muzyki Euronymousa znajdującej się na „De Mysteriis Dom Sathanas”, ale w kolejnym już numerze – wjeżdżają elementy nawiązujące do pogańskiej odmiany – przynajmniej ja słyszę tam takie nawiązania, bardzo lekkie, ale wyczuwalne jednakże. To zaś było dość charakterystyczne na wcześniejszych materiałach zespołu. Tak, zdecydowana większość „Ignivore” to agresywny, osadzony w staroszkolnym kanonie black metal – choć obecnie raczej rzekłbym właśnie o Skandynawii niż Polsce. I tak szczerze – nie przypominam sobie wielu zespołów z Polski, które w XXI wieku grałyby w stylu zbliżonym do Teufelsberg. Na myśl przychodzi mi Plaga. Może ktoś jeszcze, ale w tym momencie nie potrafię określić kto.

W muzyce Teufelsberg słychać Diabła i pogardę – wyczujecie ją w riffach, w wokalach, w furiackiej perkusji. Brzmienie tej EPki również stoi na wysokim poziomie. Ten zespół zawsze brzmiał bardzo dobrze, ale gdy odsłuchuję ich materiały jeden po drugim słyszę, że to właśnie najnowszy krążek jest tym z najlepszym soundem.

Czy znajduję tu minusy? No jedynie okładka. Po rewelacyjnych front coverach Joanny, okładka „Ignivore” jest jakaś małowyrazista i nie zapada w pamięć. No cóż – nie zawsze można mieć wszystko. Może następnym razem się poprawią.

Teufelsberg dostarczył jedno z lepszych wydawnictw w tym roku, jeśli mówimy o polskiej scenie black metalowej. A w zasadzie – o scenie black metalowej w ogóle. Jeśli szukacie szczerości w muzyce i prawdziwego oddania Diabłu – „Ignivore” jest materiałem dla Was. Szkoda byłoby gdyby przeszła bez echa.

https://www.utsogp.pl

teufelsberg
Oracle
19334 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj