Wydawca: Godz ov War Productions
Recenzję Hellfuck możnaby zapisać dwoma zdaniami. „Mamy Kreatora w domu. I jest obecnie lepszy niż ten oryginalny”. Ale przecież po tak szacownej redakcji jak nasza na pewno oczekujecie przynajmniej trzech akapitów.
Lecimy więc – „9 Nails Hammered into the Flesh of God” jest oczywiście kontynuacją zamysłu z „Diabolic Slaughter”. Czyli dobrzy i uznani muzycy polskiej sceny uznali, że chcą ponapierdalać thrash metal wzorowany na twórcach „Coma of Souls” i „Pleasure to Kill”. Jak najbardziej podoba mi się to podejście, gdyż jak już napisałem, od dwóch dekad płyty Mille i ekipy ssą straszliwie. Hellfuck zaś bez większej spiny przynosi nam właśnie garść riffów które spokojnie mogłyby znaleźć się na każdej z pierwszych siedmiu płyt Niemców. Nie mają większej pretensji do wychodzenia poza ten schemat, ba! Nawet by wzorować się na innych kapelach. Hellfuck to brzmi niemal jak tribute band. Odnoszę wrażenie, że o ile na wcześniejszej płycie zespół wzorował się generalnie na niemieckiej scenie thrash metalowej, o tyle „9 Nails Hammered into the Flesh of God” jest już ściśle ukierunkowane. Czy to dobrze?
Nie mam z tym problemu. Te kawałki zostały skomponowane i odegrane zachowując ogień, jaki buchał z muzyki Kreator w pierwszych latach ich istnienia (oraz na „Violent Revolution”). Skoro od ponad dwóch dekad Kreator nie wydał niczego interesującego, można spróbować substytutu. Wiem, brzydko to brzmi. Natomiast chyba ani zespół, ani słuchacze nie mają tutaj złudzeń – wszyscy będę tak o nich mówić. Ja na przykład nie mówię tego złośliwie – Hellfuck doskonale spełnia swoją rolę. Jako takiego słucham ich z zadowoleniem, gdyż oczekiwałem kreatorowego thrash metalu i go dostałem.
A jako, że próbowałem odsłuchać najnowszy krążek Kreator i poległem powiem Wam jedno. Pierdolcie Mille i jego kopiuj – wklej muzykę. Kupcie sobie Hellfuck.
http://godzovwar.com/
https://www.facebook.com/hfband666





