Wydawca: Primitive Reaction
Bras D’Honneur to dla tych co nie wiedzą, ni mniej ni więcej, czyli nasz Gest Kozakiewicza. A także – nowy zespół na podziemnej ekstremalnej scenie, który za kilka dni wypuści debiutancką płytę „Hate Speech”.
Kto wchodzi w skład tego tworu? Muzycy znani między innymi z Drudkh czy Rattenfanger. Natomiast konieczne jest podkreślenie, że to co usłyszcie na debiucie raczej nie przystaje do macierzystych formacji członków tego zespołu. Bras D’Honneur stawia na ekstremalność i swego rodzaju prymitywizm tych dźwięków, zahaczając o muzykę w stylu Profanatica, Von czy Prosanctus Inferi. Innymi słowy, moc tkwi na „Hate Speech” w tym, że zespół w dwu – trzyminutowe kawałki wkłada maksymalnie trzy riffy i mieli je przez ten czas na najwyższych obrotach. Wokal opisać można jako „zwierzęco nieludzki”. Z czasem słuchacz zaczyna odbierać te numery jako hipnotyzującą emanację brutalności i agresji tworzącą trzydziestominutowy monolit. Nie znajdziecie tutaj tak naprawdę żadnego urozmaicenia – Bras D’Honneur to po prostu nie ten typ muzyki, by zachwycać słuchacza innowacjami lub otwartością. Przeciwnie – wytwórnia reklamuje ten krążek jako remedium na dzisiejszą „nowoczesność” i choć osobiście nie mam nic przeciwko dzisiejszej „nowoczesności” rozumiem, co chcą tym stanowiskiem osiągnąć.
Mało tego, myślę że osiągają to co zamierzyli – „Hate Speech” jest muzyką prostą i prymitywną, w połączeniu z przekazem tekstowym podejrzewam, że krąg odbiorców jest raczej z góry skonkretyzowany. Nie mam z tym problemu, zaś pod względem stricte muzycznym wręcz pochwalam. W rzeczy samej, często potrzebuję albumu tak bezpośredniego jak debiut Bras D’Honneur. Jeśli macie podobnie – sięgnijcie śmiało.




