Wydawca: Moans Music
Nie słyszałem wcześniej o Kingdom of the Lie, może z tego powodu, że wydali tylko jeden materiał. Co ciekawe – wydaje mi się, że jest to pierwsze wydawnictwo, jakie wyszło pod skrzydłami Mad Lion Records (jeśli się Przemku mylę, a Ty to czytasz – daj znać!). A potem słuch o nich zaginał.
Do niedawna przynajmniej tak było – bo w grudniu zeszłego roku Moans Music wznowiło ten materiał w digipacku oraz na winylu. Ja mam to pierwsze. Jak wygląda? Bardzo fajnie – booklet wykonany ze starannością, na dobrej jakości papierze. Widać, że ktoś tu się postarał.
Natomiast muzycznie sprawa wygląda tak, że Kingdom of the Lie było typowym przedstawicielem death metalu z tamtego okresu. Jest brutalnie i gęsto, zespół odpuścił sobie eksplorowanie innych gatunków i skupił się na niezłym, masywnym metalu śmierci. Nie ma też wchodzenia na jakieś pojebane szybkości – owszem, jest „w miarę” szybo, ale często też mamy do czynienia z tempami średnimi, charakterystycznymi dla tamtego okresu. Myślę, że jakimś drogowskazem byłoby Morbid Angel, tak powiedzmy z debiutu i dwójki, amerykański Baphomet czy Broken Hope. Nie są to wzory 1:1 ale myślę, że też nie wyciągnięte z dupy. Myślę, że wspomnieć też powinienem o wokalu Daniela, głębokim i mocno chrypliwym, który bardzo dobrze spełnia tutaj rolę jednego z instrumentów.
Sam materiał nie jest wybitnie długi – „About the Rising Star” zamyka się bowiem w dwudziestu dwóch minutach, czyli idealnie jak na taśmę demo. A że to dobry materiał, parę razy zdarzyło mi się włączyć przycisk „replay”. Fajnie więc, że został on wznowiony. Kilka osób pewnie zatęskniło za tym bandem, a na pewno duża ilość w ogóle o nim usłyszała – jak ja.




