Praktycznie po pierwszym odsłuchu „Upheaval of Necromancy” stwierdziłem, że koniecznie chcę odpytać kolumbijskie Funeral Vomit. Ich death metal totalnie mnie kupił, a że chyba dotychczas jeszcze nie wywiadowałem żadnej grupy z Kolumbii – stwierdziłem, że pierwszy raz z tą hordą będzie jak najbardziej OK. Nie czekałem nawet długo, sprawę pewnie przyspieszyła interwencja Paula z Imperative PR, za co mu dziękuję. A Wy sprawdźcie sobie Funeral Vomit, bo naprawdę warto. Szczególnie, że nowy album ukaże się dosłownie na dniach.
Oracle: Hailz Funeral Vomit! Na początek – czy jesteście podekscytowani nadchodzącą premierą waszego nowego albumu? Słucham właśnie promo „Upheaval of Necromancy” i muszę powiedzieć, że to naprawdę mocny punkt tegorocznej sceny death metalowej…
O. Vomit: Cześć! O. Vomit z tej strony. Oczywiście, że tak. Czekamy z niecierpliwością na wydanie naszego drugiego albumu w tak legendarnej wytwórni, jak Xtreem Music. Od początku chcieliśmy grać naszą własną wersję tego, co uważamy za death metal – zawsze śmierdzący, zgniły, gęsty i złowrogi. Myślę, że osiągnęliśmy dobry efekt na tym nowym wydawnictwie.
Oracle: Też tak myślę. Wasza historia nie jest długa – zaledwie pięć lat. Ale jesteście bardzo płodni twórczo, bo w dyskografii macie sporo wydawnictw. “Upheaval of Necromancy” to wasz drugi album, a oprócz tego demo, dwa splity, EP-ka i debiut. A Funeral Vomit nie jest waszą jedyną kapelą – macie też Cadaveric Messiah i wiele innych projektów… Czy ekstremalny metal to wasz sposób na życie? Nie boicie się, że wypalicie się zbyt wcześnie?
O. Vomit: Nie boimy się niczego co robimy. Jak już mówiłem, Funeral Vomit to nasza interpretacja tego, czym dla nas jest death metal, a nie tego, „jak powinien wyglądać”. To po prostu to, co robią nasze ręce, kiedy gramy na gitarach, i to, co odbijają nasze umysły, kiedy piszemy teksty. Cadaveric Messiah to dokładnie to samo, tylko z perspektywy tego, czym z kolei dla nas jest black metal. Siedzimy w ekstremalnym metalu po uszy, każdy z nas ma też własne projekty skupione na ekstremalnych dźwiękach.
Oracle: Widziałem ulotki, na których było zaznaczone, że Funeral Vomit powstał w 2020 roku, w czasie pandemii – na ile w takim razie sama pandemia przyczyniła się do powstania Funeral Vomit? Jak wspominasz lockdown w Kolumbii?
O. Vomit: Po prostu zdecydowałem się zacząć grać coś gęstszego, mroczniejszego i bardziej obleśnego, ale całkowicie skupionego na śmierci, grobach, kryptach, nekromancji, krwi… Gdy restrykcje zaczęły łagodnieć w drugiej połowie 2020 roku, zaczęliśmy jamować i pisać numery. I tak – bycie zamkniętym z powodu nowego wirusa było pewnego rodzaju inspiracją do pisania o śmierci, infestacji, chorobach, grobowcach – no i udało się. Demo „Necrophoric Infestation” zostało napisane, nagrane i wydane.

Oracle: W waszej muzyce słyszę dużo wpływów Incantation. I to świetnie – ale czy nie uważasz, że ta grupa przez długi czas była niedoceniana? Grają ponad trzydzieści lat, ale zawsze był jakiś inny popularniejszy rodzaj death metalu, przynajmniej w Polsce. Techniczny death metal, brutal death metal, szwedzki death metal… Pamiętam, że grali w Polsce jakieś piętnaście lat temu i mało kto się nimi interesował. Ale od kilku lat jest dużo więcej kapel idących ich drogą – i to świetne zjawisko.
O. Vomit: Bardzo trafna uwaga – trendy pojawiają się i znikają, wszystko jest cykliczne. W roku, w którym powstawała nasza kapela, myślałem o niej jako o „oldschool death metalu”. Ale z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok coraz więcej kolesi z klimatów slam/brutal death zaczęło zakładać „oldschool death metalowe” zespoły „w stylu” Incantation, Mortician czy Autopsy – czysta, bezduszna muzyka pisana przez typów, którzy chcą tylko być sławni i nie mają żadnych prawdziwych uczuć związanych z undergroundem… Znudziło mnie utożsamianie się z tymi trendami. Nazywamy naszą muzykę po prostu „death metal” – i tyle.
Oracle: Wasze demo i EP miały kilka reedycji, na różnych nośnikach. To chyba całkiem dobry znak, że maniacy chcą zdobywać te materiały, kiedy są wyprzedane. Planujecie kolejne reedycje „Necrophoric Infestation” i „Funeral Vomit”?
O. Vomit: Tak, czekamy na wytwórnię z USA (prowadzi ją nasz kolumbijski znajomy), która w końcu ma wydać demo „Necrophoric Infestation” na winylu. Trochę się to opóźniło, ale wygląda na to, że ujrzy ono światło dzienne na początku 2026 roku. Poza tym nie planujemy więcej reedycji starszych materiałów.
Oracle: Macie na koncie dwa splity. „Necrophoric Decomposition” to współpraca z chińskim Mvltifission. Chiny, mimo ogromnej populacji, nadal są dość egzotycznym krajem, jeśli chodzi o metal. Jak się z nimi skontaktowaliście?
O. Vomit: Gość prowadzi label i coś w rodzaju agencji koncertowej od kilku lat. Napisał do mnie maila, że chciałby zrobić split. Posłuchałem Mvltifission i było świetnie, zwłaszcza że pochodzi z kraju, który aż do niedawna nie miał żadnej „mocnej” sceny. To zajebiście, że są ludzie zainteresowani wydawaniem naszego materiału. Żadna z kapel nie miała wtedy niczego nowego, więc postanowiliśmy wrzucić na split ich pierwszy pełny album i nasze pierwsze demo. Huangquan Records wydaje winyle, kasety, a ich agencja robi koncerty undergroundowe w Chinach – grali tam m.in. Abysmal Lord, Pestilence, Cenotaph (Mex), Cryptopsy, Archgoat, Morbid Saint, Purtenance, Cancer i wiele innych. Chińska scena rośnie bardzo szybko.
Oracle: Jak wszystko u nich. Drugi split zrobiliście z meksykańskim Heretic Ritual, który niestety już nie jest aktywny. Ta kapela była bardziej w klimatach Blasphemy czy ogólnie black/death. Ale łączy was ekstremalne podejście – zgodziłbyś się?
O. Vomit: Oczywiście, że tak. Funeral Vomit powstało jako death metal z nutą undergroundowego black metalu (Beherit, Blasphemy, Bathory…). Chemia z chłopakami z Heretic Ritual była natychmiastowa. Jesteśmy przyjaciółmi do dziś. Sprawdź ich nowe projekty: Sepulkhral Baptism i Rotting Grave. Tak jak my – mają projekty death i black metalowe.
Oracle: W 2022 Funeral Vomit wydało EP „Funeral Vomit” – materiał trwa prawie pół godziny, więc zastanawiam się, dlaczego nazwaliście to EPką? „Monumental Putrescence” i „Upheaval of Necromancy” są tylko o półtorej minuty dłuższe…
O. Vomit: Gdybym mógł, nazwałbym wszystkie nasze wydawnictwa EP-kami albo demówkami, haha…. To część naszej genezy – chcemy brzmieć jak stare dema z lat 80/90. Ostatecznie nazwałem to EP, bo nagraliśmy na nowo dwa utwory z demo i chciałem, żeby albumy zawierały głównie nowy materiał.
Oracle: Słuchając „Monumental Putrescence” i „Upheaval of Necromancy” powiedziałbym, że brzmią inaczej. Nowy album ma bardziej organiczne brzmienie, wokale są niższe, niby bez efektów, a nadal chore… Powiedziałbym, że to lepsza płyta – muzycznie i brzmieniowo. Ale! Jedna rzecz moim zdaniem nie wyszła – okładka. Wcześniejsze były lepsze, ta jest… no… prymitywna, ale nie w pozytywny sposób. Dlaczego zdecydowaliście się na taki front?
O. Vomit: Każdy ma swoje zdanie i to dobrze… Chcieliśmy czegoś innego niż tylko gnijące czaszki. Chcieliśmy poeksperymentować z innym konceptem, który był z nami od początku – nekromancja i mrok. Uznałem, że to pasuje do idei i tak już zostało.
Oracle: Jesteście związani z Xtreem Music od kilku lat – to świetna wytwórnia, oddana death metalowi, profesjonalna, dbająca o promocję itd. Jakie są inne plusy bycia w ich rosterze? Czy wspólny język pomaga?
O. Vomit: Xtreem Music jest mocno skupione na death metalu – to fakt. Odpowiadają chyba za 40% legendarnych death metalowych wydawnictw z lat 90. bez przesady. Dla nas to zaszczyt współpracować z Davem – jest bardzo profesjonalny we wszystkim, co dotyczy labelu, wydawnictw i kapel. I tak – wspólny język i podobna kultura bardzo pomagają przy planowaniu nowych wydań i całej reszty.
Oracle: Jesteś wydawcą zina “Winds of Mayhem”. Próbuję sobie przypomnieć ten tytuł z przeszłości, czy może wpadł mi w ręce, bo kiedyś dużo trade’owałem zinami, ale nie kojarzę go. Co możesz o nim powiedzieć – ile numerów wyszło? W sieci widziałem tylko zapowiedź „Abortion I” z 2020 roku…
O. Vomit: „The Winds of Mayhem” to zine, który prowadzę z moją dziewczyną. Zaczęliśmy w 2020. Przeprowadziliśmy wywiady m.in. z Goat Semen, Cadaveric Incubator, Grave Desecrator, Caveman Cult i innymi. Drugi numer jest w przygotowaniu – mamy już sporo świetnych wywiadów z undergroundowymi kapelami i planujemy wydać to w 2026 roku. Idzie to powoli, bo oboje (jak zwykli ludzie) mamy pracę i nie zawsze mamy czas, ale mam nadzieję, że 2026 będzie rokiem nowego „aborcjonowanego” numeru „The Winds of Mayhem”.
Oracle: Widziałem nagrania z koncertów Funeral Vomit i wyglądacie świetnie – często gracie? Trudno zrobić solidny undergroundowy gig u was? Jak wygląda scena ekstremalna w Barranquilli? Wikipedia mówi, że to ponad milion mieszkańców, a wiem, że jesteście trzecim miastem po Bogocie i Medellín pod względem liczby metalowych kapel. Macie sporo maniaków tworzących muzykę, których warto wymienić?
O. Vomit: Lokalna scena w Barranquilli jest mała, ale bardzo mocna. Mieliśmy tu świetne koncerty Master, Inquisition, Terrorizer, Metalucifer, Goat Semen, Anal Vomit i wielu kolumbijskich zespołów. Koncerty zwykle wychodzą bardzo dobrze, frekwencja też dobra. Scena mała, ale rośnie i przyjmuje coraz więcej nowych undergroundowych zespołów. Underground jest fundamentem wszystkich scen – każda wielka kapela zaczynała w garażu albo małym pubie.
Funeral Vomit nie gra zbyt często – może raz lub dwa razy w roku i raczej lokalnie. Czasem zapraszają nas do innych miast, jak Medellín, Bogotá czy Popayán. U nas w mieście gramy maksymalnie dwa razy w roku.
Z lokalnych kapel sprawdź CRUCIFIXOR i CADAVERIC MESSIAH.

Oracle: W latach 80 i 90 najpotężniejsza i najbardziej wpływowa scena była w Brazylii. Ale moim zdaniem w XXI wieku Brazylia jest cieniem samej siebie, za to Kolumbia, Chile i Peru mają więcej dobrych ekstremalnych kapel. Zgadzasz się? Jeśli tak – dlaczego tak się stało?
O. Vomit: Brazylijska scena nadal jest bardzo płodna i solidna. Powstaje tam wiele zespołów z São Paulo, Rio i Minas Gerais. Wiele z nich tworzą byli członkowie Sarcófago, Holocausto, Impurity, którzy zakładają nowe projekty z tą samą energią i duszą lat osiemdziesiątych. Jest też dużo nowszych kapel thrash, black/thrash i death metalowych.
Ale scena chilijska, peruwiańska i meksykańska od dawna zwraca moją uwagę – wychodzą stamtąd bardzo agresywne, undergroundowe zespoły, które nie skupiają się na „wirtuozerii”, ale oddają prawdziwy mrok i pasję w muzyce i tekstach. I to dla mnie liczy się najbardziej.
Oracle: OK, to wszystko. Na koniec – czego słuchałeś odpowiadając na moje pytania? Dzięki za wywiad!
O. Vomit: Słuchałem amerykańskich legend hardcore punk: Minor Threat, Black Flag i Negative Approach, trochę Absurd (szwedzki death metal, który wydał tylko dema) oraz australijskiej ohydy Corpse Molestation. Dzięki za wywiad i wsparcie dla Funeral Vomit.
https://www.facebook.com/funeral.vomit




