Wydawca: Comatose Music

Nie wiem czy jakby zsumował okresy, kiedy Lust of Decay istniało i nie istniało – jaki byłby bilans. Czy częściej tego zespołu nie było czy był? Na dziś jednak mam dość liczenia (pozdrawiam Stalowego Księgowego z Klepaczy!), zajmijmy się po prostu muzą.

Kojarzycie w ogóle Lust of Decay? Pierwsze ekscesy tego zespołu miały miejsce jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, pod różnymi nazwami a jako Lust Of Decay działają od początku niniejszego millenium. I przywożą nam co jakiś czas taczkę ludzkich wnętrzności do konsumpcji – ostatnio w 2006 roku. A teraz, po niemal dwóch dekadach pora na kolejną porcję, zatytułowaną „Entombed in Sewage”.

Na sam początek – okładka. Nareszcie jakaś na poziomie artystycznym, bowiem te wcześniejsze nie grzeszyły wybitnie urodą. Najnowszy artwork jest paskudny, a jakże, ale wizualnie – cacy! Myślicie, że gdzieś pod Waszym miejscem zamieszkania też znalazłby się taki ściek wypełniony rozkładającymi się zwłokami?

A przechodząc do muzyki – najnowsza płyta Lust of Decay przynosi pół godziny dojebanego, brutalnego death metalu, spokrewnionego z Lividity, Cannibal Corpse czy Brodequin – by wymienić zaledwie kilka nazw, które jako pierwsze przychodzą mi do głowy. Czyli jak widzicie, jest w chuj brutalnie. Równocześnie to nie jest taka brutalność dla samej brutalności. To znaczy – pewnie jest, ale nie do końca. Materiał od Lust of Decay jest chwytliwy i kurewsko pobudzający. Wiecie, czasem słucham sobie tych brutal death metalowych wyrzygów i mam podejście na zasadzie „meh” – bo brutalność przeplata się z nudą. Zaś na „Entombed in Sewage” nic takiego nie ma miejsca. Te numery są dość szybkie i połamane, ale nie przesadnie – na tyle by uchwycić, ciężar, groove i brutalność, nie by popisy i łamańce odwracały naszą uwagę od mas flaków i krwi, które są na nas wylewane. Zwolnienia stanowią raczej rzadkość, ale są kurewsko ciężkie. Przy tym mamy kilka fragmentów, które po prostu wyróżniają Lust of Decay ponad inne kapele, jak choćby końcóweczka „Order 66”. Ja wiem, to zaledwie kilka sekund, ale iluż innych zespołów obracających się w brutal death metalowej manierze nie stać nawet na tyle?

„Entombed in Sewage” to zaiste doskonały powrót. O taki brutalny death metal nic nie robiłem, a i tak się cieszę że do mnie trafił. Pół godzinna sesja z tym albumem pomaga w wielu rzeczach – dobrze wpływa na równowagę psychiczną jak też perystaltykę jelit. Afirmuję i polecam!

http://www.comatosemusic.com/

https://www.facebook.com/LustOfDecayOfficial

Oracle
19338 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj