Wydawnictwo: Prophecy Productions
Nie rozumiem muzyki z przedrostkiem „prog”. Złośliwi powiedzą, że jestem na nią za głupi. I w zasadzie się z tym zgodzę. Mój chłopski mózg nie jest w stanie pojąć tajemnicy takiego grania. Nawet najprostszy pomysł rozbudować do 110 minutowej niezrozumiałej suity, która już w połowie zaczyna usypiać. Rock progresywny kojarzy mi się niezmienne z tym, że zamiast kupić salceson i go zjeść, lepiej rozprawiać o wpływie jego składników na poszczególne narządy wewnętrzne, a także sposób postrzegania świata.
Nie zmienia to jednak faktu, że jestem w stanie docenić muzyków takich jak Dark Suns, którzy zaproponowali dla mnie dość strawną mieszankę dźwięków, która szybuje gdzieś między progresją, jazzem, psychodelą z lat fascynacji LSD, oraz innymi muzycznymi gatunkami, których ja prosty chłop nie znam, więc się błaźnił nie będę. Spodobało mi się to, że określenie „szybuje” naprawdę w przypadku „Orange” ma rację bytu. Muzyka zawarta na tym krążku mimo wynikającego – przynajmniej dla mnie – z ciężąru obranych gatunków tak naprawdę w dość łagodny i lekki sposób przepływa przez głośniki, czy też słuchawki. Staje się pewnym strumieniem, który rozlewa się w naszej głowie, wpływając na odpowiednie neuroprzekaźniki, które to swoimi małymi rączkami, nóżkami i co tam jeszcze mają wprowadzają nas w błogi nastrój wyluzowania i odcięcia się od codziennych problemów. Z drugiej strony Dark Suns dba też o to, żeby słuchacz nie zasnął w połowie albumu i prezentuje nieco żywsze kawałki „Ghost”, wciąż jednak wplatając w nie te swoje delikatne muzyczne muśnięcia. O tak mi się napisało. Nie jest to płyta, która na stałe zagości w moim odtwarzaczu, bo jednak wolę proste i chamskie pierdolnięcie, co nie zmienia faktu, że jako odstresywacz działa w 100%. Ot taka domowa wersji siesty Kaczkowskiego.
Wyczytałem, że zespół ten to trzeba kochać, pisać o nim w superlatywach, a recenzje muszą przypominać objętościowo epos. Na przekór zakończę recenzję teraz, jednakowoż już w kwestii oceny muszę popłynąć z ogólnym prądem.
Ocena: 8/10
Tracklist:




