Wydawca: Putrid Cult
Debiutancka EPka Zdechłego Anioła stała się faktem już jakiś czas temu – ja natomiast wałkuję ją od kilku tygodni, bo swoje odleżała. Ale jak już odpaliłem, to zagłębiam się w nią mniej więcej na dwa dni – z poczucia obowiązku, ale też przyjemności.
Bo muzyka zawarta na „Kurwomancer” wpisuje się w mój wykrzywiony gust na każdej płaszczyźnie. Okładka – prosta, dosadna, w zasadzie od razu wiadomo co znajdziemy na płycie. No, prawie od razu – początkowo obstawiałem coś bardziej w kierunku black/thrash metalu, natomiast zaskoczyłem się, jak dużo w tej muzyce starego szwedzkiego death metalu wymieszanego ze staroszkolnym brazylijskim metalem w stylu Sarcófago czy Sepultury. Czy potrzebujecie lepszej rekomendacji? No ja myślę, że nie. Kwartet ze Śląska bardzo dobrze oddaje ducha wymienionych przeze mnie grup i scen. Aż szkoda, że to tylko pięć kawałków, bo słuchając „Kurwomncera” chce się zdecydowanie więcej. Cała EPka ma bardzo gęsty, mroczny klimat – szczęśliwie to podłe brzmienie nie jest na siłę spierdolone. Zdechły Anioł nie jest żadnym cosplayem brazylijskich kultowców, podąża ich ścieżką, ale wie, że mamy 2025 rok. No i jak wspomniałem Brazylia to nie jedyna inspiracja. Treblinka czy Nihilist są tutaj też jakimiś odniesieniami, jak na moje ucho całkiem wyraźnymi.
Wspomnę jeszcze, że teksty są w języku polskim. W sumie bardzo dobrze, bo dzięki temu nabierają dodatkowego sznytu chamstwa i bluźnierstwa. Myślę, że gdyby kapela zdecydowała się na angielski, mogłoby to osłabić bezpośredniość przekazu – a tak jak Maras ryknie o sukach i kurwach, lub księdze z ludzkiej skóry to słuchacz poznaje swoje miejsce w szeregu. Tak ma kurwa być.
Dobra, nie przedłużam – materiał zresztą też jest raczej krótki. Lub inaczej – ma optymalną długość. Stąd też zachęcam zdecydowanie sięgnąć po „Kurwomancera”. Oldschoolowcy na pewno będą usatysfakcjonowani. Kurwomancer – totalny maniak!!!
https://www.putridcult.pl/zdechly-aniol-kurwomancer-mcd-pre-order-p-8057.html





