Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

Wywiady

Epitome: „Możemy tylko być dumni i zadowoleni, że byliśmy w stanie utrzymać się tyle lat…”

To już mój trzeci bodaj wywiad z Epitome, ale pierwszy, na który odpowiedział cały zespół. Oczywistym powodem przemaglowania tego kwartetu jest wydanie płyty „ROTend”. Album fantastyczny, jak zresztą każde wydawnictwo tych grindowych wariatów. Żeby nie przedłużać więc, kończę wstęp i przechodzimy do rzeczy…

Epitome

Oracle: Strzała! Jakie samopoczucie towarzyszyło Ci bezpośrednio przed premierą? Czujesz poddenerwowanie czy po tylu latach masz już generalnie wyjebane na takie rzeczy jak premiera nowej płyty?

Kiszka: Siemanko. Tak na poważnie mam się przyznać? Hehe ogólnie to ja zawsze na luzie ale tym razem było troszkę inaczej. Czuć było może lekkie poddenerwowanie, jakiś mały stresik, bo jak wiesz wychodziliśmy na scenę w odnowionym składzie i to na pewno było taka mała przyczyna lekkiego stresu. Wszystko minęło wraz z pierwszym uderzeniem w struny. Ogólnie to bardzo pozytywnie.

O.: „ROTend” – sam tytuł wskazuje na pewien koniec. Jak usłyszałem tytuł, byłem pełen obaw czy to aby nie jakiś rodzaj pożegnania ze sceną. Ale mam nadzieję, że to co najwyżej koniec pewnego etapu… No bo choćby zmiana składu, to chyba nie zwiastuje zakończenia działania Epitome, co?

Kiszka: Wiesz nie tylko ty miałeś obawy. Ja czy my też do końca nie wiedzieliśmy jak potoczą się dalsze losy. Na wszystko potrzeba było czasu aby przyzwyczaić się do zaistniałej sytuacji. I okazało się ze „ROTend” to koniec pewnego etapu, a nie koniec zespołu. Teraz, skoro skład się ustabilizował to nie ma mowy o zakończeniu a wręcz przeciwnie snujemy jakieś drobne planu na przyszłość.

O.: Dobra, skoro zahaczyliśmy już o zmianę składu – co to się podziało? Sporo tam było zawiłości i zmian z szybkością telenoweli. Czy ostateczny skład jest już uformowany – skąd wzięli się w szeregach Dyvan i Damian? Jak się wszyscy czujecie w swoim towarzystwie?

Kiszka: Ojjj każdy tylko o to pyta heheh. Nie chce mi się już odpowiadać na to pytanie więc powiem tylko w skrócie, bo temat zaczyna być zbyt oklepany i już nudny wręcz. Zmiana składu została spowodowana brakiem zrozumienia na szczeblu zespołowym jak i osobistym. Teraz wszystko powróciło do normalności i możemy ze sobą normalnie rozmawiać. Może nie ze wszystkimi ale z tymi najważniejszymi osobami z którymi spędziłem długi czas w zespole. Temat jest zakończony i jak na to patrzeć z obserwacji chyba potrzebowaliśmy właśnie tego czasu aby dojrzeć do decyzji i zaistniałej sytuacji. Z szacunku, który zawsze mieliśmy potrafiliśmy kilka dni temu stworzyć bardzo normalną i szczerą atmosferę. To tyle w temacie co się podziało 🙂 Jest już dobrze. Aktualnie skład jest ustabilizowany. Wciąż jest dostępny wakat na pozycje drugiego gitarzysty ale to może poczekać ale się nie możemy doczekać. Zobaczymy czy ktoś się zgłosi sam a my wtedy podejmiemy decyzję co z tym zrobić. Najważniejszy człon zespołu jest w komplecie i to najważniejsze. Dyvan dołączył do zespołu zaraz na początku roku i było to dość spontaniczne spotkanie i decyzja hehe ale wyszła wszystkim na dobre. Damian natomiast też w jakimś sensie przez przypadek, bo zastąpił on Vizuna który miał z nami odegrać koncerty. Więc aktualny skład przestawia się następująco: Misiek, Dyvan, Damian i ja. Z racji tego, że każdy z nas jest zupełnie innym człowiekiem i odmienną osobowością to czujemy się z tego powodu bardzo pewnie i fajnie wspierając się nawzajem.

Dyvan: Ja tam się czuję bardzo dobrze. Ale to przede wszystkim zasługa Miśka i Kiszki. Za co jestem naprawdę wdzięczny 🙂

O.: Misiek, generalnie dzięki Twojej osobie jest ciągłość w Epitome i już nikt nie powie, że obecny skład nie ma żadnego wspólnego członka z pierwszym składem kapeli. Czujesz się jakoś przez to bardziej wyjątkowo, heh?

Misiek: Chwilę mnie nie było w zespole więc ciągłość została przerwana jakby nie patrzeć. Nie mniej jestem jednym z pierwszych członków zespołu, lecz nie jestem jego założycielem. Natomiast jestem jedynym pozostającym w składzie, który zagrał pierwszy koncert. To był koncert w Tarnobrzegu wraz z m.in. Corruption. Traktuję to jako hobby. Po drodze było kilka innych projektów z których jestem równie zadowolony. Nie ukrywam, że szykują się kolejne projekty, które chciałbym aby ujrzały światło dzienne. Moja łączność ze starym składem nie wpływa na moją wyjątkowość, o której wiem:)

O.: Misiek, Kiszka – Epitome jest jednym ze starszych zespołów ze sceny death/grind. Może nie totalnymi prekursorami, ale działacie już ponad trzydzieści lat, wiele uznanych grup z Polski zaczynało dwa – trzy lata po Was. Czujecie się trochę jak nestorzy tej sceny w Polsce?

Kiszka: Nie, no co ty. Nic z tych rzeczy. To, że jesteśmy najstarsi czy jedni z najstarszych w tym gatunku nie wpływa na to jak patrzymy na innych. Możemy tylko być dumni i zadowoleni, że byliśmy w stanie utrzymać się tyle lat i to samo tyczy się wszystkich kapel które są te kilka lat młodsze ale wciąż działają. To tylko dobrze świadczy, bo jak zapewne zaobserwowałem dość duża ilość zespołów szybko się rozpada. Więc tu należą się gratulacje dla wszystkich bez żadnych wyjątków.

Misiek: Troszkę czasu minęło od startu. Czas jakby nie patrzeć piękny. W tak długim czasie można było zaobserwować szereg zmian w świecie muzycznym. Jednak fajnie, że zespoły na których ja się wychowałem grają po dziś dzień. Nie wiem kto zaczynał po nas ale jak dotrwał do dzisiejszego dnia to tylko trzeba pogratulować wytrwałości i ambicji.

O.: Damian z kolei jest nie dość, że najmłodszy, to generalnie jest młodszy powiedzmy od takiego „Autoe’ROT’icism”. Nie wahałeś się dołączyć do takich sędziwych grajndowców jak Misiek i Kiszka, hehe? Nie obawialiście się generalnie zbytniej różnicy pokoleniowej?

Damian: Dostając tą propozycje się za długo nie zastanawiałem, lubię to granie i z przyjemnością przeżyłbym to drugi raz pod sceną ale teraz to już niestety nie możliwe, hehe.

Dyvan: Ja tam nie miałem, żadnych wątpliwości, że Damian sobie poradzi bez problemu! No i się nie pomyliłem. Okazało się, że Damian ma starą death metalową duszę, pomimo młodego wieku.

O.: Damian, jak odnajdujesz się w Epitome pod względem stylistycznym? Toughness to zajebista kapela, ale muzycznie to zdecydowana różnica…

Damian: Stylistycznie jeżeli coś mi pasuje to z pewnością prędzej czy później przyszedłby na to czas, bębny to moje zajęcie nr.1 więc potem trafiając na te kawałki jak był jakiś problem, to z tym żeby wyrobić na zakrętach, bo jest to materiał ciężki i prawie bez oddechu. Przyszłość być może pokaże jak się odnajdę jeżeli jeszcze kiedyś powstanie jakiś nowy materiał, na razie muszę się zadowolić odgrzewaniem kotletów. Smacznego.

O.: Dyvan, zastąpiłeś na wokalach Kostka, który był mocno charakterystyczną częścią Epitome. Zastanawiałeś się, czy podołasz? W moim odczuciu na scenie jesteście totalnie różni, do tego Twój sposób growlowania powoduje, że Epitome brzmi bardziej oldschoolowo – przynajmniej moim zdaniem…

Dyvan: Tak się stało jak piszesz. Zastąpiłem Kostka i jak najbardziej miałem banię, czy dam sobie radę. Jednak sam fakt dołączenia do zespołu, na etapie kończenia nagrań płyty ten fakt trochę rozmydlił. W tamtym momencie nie mogłem sobie zbytnio pozwolić na takie rozkminy, ponieważ była do zrobienia konkretna robota. A, że Misiek wziął mnie z zaskoczenia, przyjechał pożyczyć mikrofon, żeby sobie coś tam ponagrywać i nagle wyskoczył z hasłem, czy chcę sobie ponagrywać Epitome. Lekko mnie wryło z glebę, ale się zgodziłem i tego samego dnia położyliśmy wokal pod kawałek „Children of the ROT”. W tym momencie ogarnęła mnie pewnego rodzaju pewność, że wszystko będzie dobrze. Więc rozmyślanie czy podołam przyszło już po fakcie nagrania płyty, w momencie kiedy przyszło mi zmierzyć się ze starszymi nagraniami, które będziemy grali na żywo. Na szczęście posłuchałem intuicji i ogarnąłem ten temat z jak największą starannością odwzorowując oryginalne partie wokalne, nie tylko Kostka, ale i Gabriela, także Vaginathora i Ulcera (z partiami tych dwóch dżentelmenów było najtrudniej, no bo jak samemu wydobyć z siebie te wszystkie krzyki, growle, świniaki?). Oczywiście nie dało się tego zrobić w 100%, ale jak już się zebraliśmy na próbach przed koncertami, okazało się, że jest dobrze i nie damy dupy 🙂 Z opinii jakie do nas dotarły, faktycznie dupska nie daliśmy. Tak poza tym to dla mnie spory komplement z Twojej strony, jeśli uważasz, że ze mną brzmienie Epitome jest bardziej oldchoolowe 🙂

O.: Płyta znów powstała na odległość – rozumiem, że przywykliście już do takiego sposobu działania. Czy w obecnym momencie zamieniłbyś to na regularne, oldschoolowe próby, kiedy to się zbieracie w kanciapie i nakurwiacie, czy jednak obecny sposób jest wygodny i generalnie Wam pasuje?

Kiszka: To złe określenie trochę. Jesteśmy zmuszeni po części do takiej egzystencji i takiego sposobu nagrywania i tworzenia. Trwa to już tyle lat, że na pewno po części jesteśmy do tego w jakiś sposób przystosowani. Ale nie ma wątpliwości, że dużo bym dał aby powróciły stare czasy i żeby można było normalnie regularnie grać próby w jakimś garażu czy innym miejscu. Może jeszcze dożyjemy tych czasów, czas pokaże.

Dyvan: Z mojej perspektywy jest to ciekawa odskocznia od tego jak pracuję nad materiałem w swoim macierzystym zespole. Tam próby odbywamy regularnie, dzięki tym regularnym próbom sam fakt nagrywania przeze mnie wokali na „ROTend” poszedł bardzo sprawnie, bardzo intuicyjnie, co warto podkreślić z pełnym zaufaniem Kiszki i Miśka do tego co robię. Zasadniczo mi to pasuje 🙂

O.: Okładka „ROTend” to oczywiste nawiązanie do „AutoeROTicism” i uważam, że wyszła zajebiście. To Wasze mięcho może i faktycznie już jest nadgnite, ale czyż nie o to chodzi? Idąc tym tropem, czy za piętnaście lat doczekamy się okładki z truchłem kobietki z „e-ROTicon”?

Kiszka: Okładka jak i sam tytuł zrobiła trochę zamieszania, bo nie do końca było wiadomo co będzie i o co nam chodzi heheh. Mięso jest nadgniłe, ale jest tez powiew świeżości heheh. Wybiegasz w przyszłość za daleko. Nie sądzę abyśmy istnieli za 15 lat, choć byłby to niezły wyczyn zapewne jak na taki zespół hehe. Okładki na pewno się doczekasz ale nie mogę zdradzić jakiej. Tytułu też jeszcze nie zdradzę 🙂

O.: Jeden z numerów zatytułowany jest „Total Underground”. Tak więc czym dal Ciebie jest zjawisko undergroundu? Kiedy możemy mówić, według Ciebie, że dana kapela jest undergroundowa?

Kiszka: Ja nawet nie wiem kogo w dzisiejszych czasach można nazwać, że jest undergrundowy. Wszystko tak się pozmieniało z upływem czasu, że pewne walory, atuty i określenia samego underground nie jestem w stanie zrozumieć albo może nie jestem w stanie wytłumaczyć czy nakierować kogoś w ta stronę.

Dyvan: W dzisiejszym świecie pojęcie „underground” nie ma tego samego sensu co kiedyś. Oczywiście, jest trochę kapel, które nagrywają na setkę w garażu, czy sali prób na kaseciaka. Wszystko jest już w sieci, każdy ma do wszystkiego dostęp, wystarczy chwilę poszukać. Z mojej młodości mam wspomnienie takie, że jak chciałem mieć kopię jakiejś kasety, podziemnej kapeli, to przede wszystkich musiałem znaleźć człowieka, który takowy materiał posiada, nawiązać kontakt, łazić za takim i go męczyć, żeby mi zrobił kopię, to był PROCES hehehe ale dzięki temu oprócz samej muzyki zdobywało się sporo znajomości, wiele z nich przetrwało do dziś. Do tego doszły wyjazdy na koncerty, podczas których działy się czasami cuda, jak np cudowny akt teleportacji, polegający na tym, że człowiek wsiadł w pociąg do domu a obudził się w zupełnie innym mieście 😉 Myślę, że to była esencja „undergroundu”. To se ne wrati 😉

O.: Koncertowo zrezygnowaliście z grania coverów i ja to rozumiem. Mnie zawsze się wydawało trochę dziwnym, jak ludzie nakurwiali ze zdwojoną siłą przy „Zombie Apocalypse” – tak jakby Wasze kawałki były gorsze, hehe. Czy taki był powód rezygnacji z przeróbek?

Kiszka: Nie nic z tych rzeczy. Zrezygnowaliśmy ponieważ ile można grać te same covery na koncertach. Z drugiej strony mamy wystarczająco bogaty repertuar aby zastąpić covery własnymi kawałkami. O to w tym chodzi aby grać i promować swoje. Nie mowie, że nigdy już nie zagramy jakiegoś coveru ale na obecna chwile takie rzeczy nie chodzą nam po głowie.

Dyvan: Mi chodzi jeden cover po głowie 😀 Jak mi się uda przekonać chłopaków do mojego pomysłu, to będzie petarda 🙂 A jak nie to będę sobie nucił w głowie 😉

O.: Nie wiem jak Wy na to patrzycie, ale z mojej perspektywy sprawa z Epitome wygląda tak – nie jesteście mega popularni, przeciętny zjadacz metalowego chleba ma raczej średnio zna Waszą muzykę, ale gdy gdzieś w rozmowach o muzyce pada nazwa Twojej kapeli, ktoś kto faktycznie siedzi w temacie mówi – o, tak, kurwa, totalnie dojebana kapela. Chodzi mi o to, że ja na przykłąd nie spotkałem się ze złą opinią czy nawet neutralną, na Wasz temat. Epitome albo się nie kojarzy, albo się bardzo lubi i docenia, nie sądzisz?

Kiszka: Hehehe chyba pierwszy raz musze się z Tobą zgodzić w 100%. Nic dodać nic ująć. Chociaż jak dobrze poszperasz po necie to znajdziesz 1-2 osoby (przynajmniej ja tyle znam), które nas poprostu nie trawią hehehe ale ogólnie na pytanie sam sobie odpowiedziałeś :).

O.: Pogrzebmy trochę w historii – Kiszka, powiesz nam, jak to się stało że nie zostałeś gwiazdą podziemnego black metalu, haha?

Kiszka: Heheheh no to pojechałeś teraz heheh. Zapewne chodzi Ci o projekt Miśka i mój pagan son 🙂 hehehe tak było coś takiego. W 1996 roku nagraliśmy we dwóch materiał około 35 minut muzyki który był trochę black metalowy. Co było powodem powstania projektu…? Nie wiem po prostu zrobiliśmy materiał z Miśkiem w około 2 tygodnie i pojechaliśmy do Manek Studio w Sanoku na sesję gdzie realizatorem był Malta 🙂 Głównym celem tego nagrania było przetestowanie studia przed nagrywaniem „AutoeROTicism” 🙂 Taka o to historia tego projektu. Jeśli kaseta będzie jeszcze działała z tym nagraniem może coś z tym zrobimy ale narazie bez żadnych planów.

O.: Kiszka – dawno dawno temu grałeś ponoć jeszcze w czymś takim jak Murgunstrum, a jedynym śladem po Was było demo „Salvation”. Hula ono sobie na YouTube i tak po prawdzie to wcale nie było jakieś tragiczne granie. Myślisz, że na fali różnorakich wznowień jest cień szansy na wydanie tego obecnie? Co możesz powiedzieć w ogóle o tej kapeli?

Kiszka: Było też coś takiego. Bardzo dawne czasy bo 1992 rok. Tak jak mówisz, jest dostępna do odsłuchu demówka z tego okresu. Kazdy może posłuchać ocenić i skrytykować.Nie ma czego się wstydzić jak na tamte czasy. Nie sądze też aby w jakikolwiek inny sposób ta muzyka została upubliczniona. Demo jest i niech tak już pozostanie w formie dostępnej aktualnie. Co można więcej powiedzieć? Byliśmy młodymi chłopcami spragnionymi grania. Nic więcej, jest to dowód naszej pracy i zaangażowania z tamtego okresu.

O.: Misiek, jesteś, o ile nic się nie zmieniło, częścią Reinfection. „The Breeding Hate” ukazał się cztery lata i był bardzo dobrym albumem, w niczym nieustępującym debiutowi. Jakieś wieści odnośnie następcy? Wszak było nie było, ale to już cztery lata…

Misiek: Też uważam, że był to świetny album i świetna grupa. Niestety na chwilę obecną nie mam kontaktu z pozostałymi załogantami więc nie jestem w stanie powiedzieć nic na temat dalszej działalności zespołu. Wydaje mi się, że z racji odległości pomiędzy nami kolejna reaktywacja może okazać się fiaskiem.

O.: Kiszka, Misiek – czy jest coś, co chcielibyście zmienić w historii Epitome? Jakąś rzecz, co do której jesteście przekonani, że gdybyście X lat temu zrobili inaczej to dziś bylibyście w innym miejscu i nie wiem, przebilibyście się bardziej do – powiedzmy – death/grindowego mainstreamu?

Kiszka: Oczywiście, że są rzeczy czy sytuacje, na które patrzę teraz inaczej i zmieniłbym ich przebieg całkowicie lub ich uniknął. Nie sądzę, że nawet inne decyzje drastycznie zmieniły by pozycje zespołu. Na pewno kilka sytuacji zmieniło by przebieg pewnych wydarzeń co wiązało by się może i z innym położeniem zespołu ale nie ma co narzekać. Jest to historia stworzona przez nas samych, przez nasze błędy, wzloty i upadki. Niech tak pozostanie bo jest to historia prawdziwa, nie pompowana sztucznie i ogólnie jestem dumny z tego jak jest. Historii się nie zmienia, jedynie możemy zmienić przyszłość i w jakiś mądry sposób uniknąć popełnionych po drodze błędów.

Misiek: Generalnie to pytanie bardzo obszerne. Zawsze jest coś co chciałbyś zmienić. Z reguły ujawnia się to po jakimś czasie. Myślę, że nie ma co grzebać w przeszłości. Jaka była każdy wie. Nie mniej dla nas ułożyła się w miarę dobrze. Jedyne czego można się czepić to mała częstotliwość produkcji muzycznych. W jakim miejscu byśmy byli ? Tego się nie dowiemy. Jedyny wpływ mamy na to w jakim miejscu możemy być.

O.: Kiszka, wspominałeś kiedyś w prywatnej rozmowie, że chciałbyś napisać książkę – osobiście uważam to za doskonały pomysł. Jak myślisz, ilu znajomych stracisz po ewentualnej publikacji, hehe?

Kiszka: Wspomniałem, pamiętam i zamierzam zrealizować ten pomysł hehehe Wiesz, ciężko powiedzieć jak ktoś opisany tam np dobrze do tego podejdzie hehehe. Wrogów to raczej nie mam ale przebieg pewnych historii i może sposób w jaki zamierzam to przedstawić może się nie spodobać kilku osobom. Tu nic złośliwie. Trzeba mieć dystans do pewnych sytuacji albo go po prostu nie mieć heheh i wziąć pewne historie i wydarzenia z przymrużeniem oka, jak się to mówi. Długa droga do tego dzieła jeszcze, więc też ciężko powiedzieć teraz o jakichkolwiek szczegółach. Można jedynie w jakiś sposób uruchomić wyobraźnię hehehe.

O.: A tak w ogóle, skoro mowa o książkach, generalnie jesteście bibliofilami czy czytanie, tak jak większość społeczeństwa, ograniczacie raczej do czytania cen w sklepie? Jak czytacie, to chwalcie się z tytułami, bo ja to akurat pochłaniam książki nałogowo, zawsze chętnie sprawdzę tytuły…

Kiszka: Ja czytam ceny bo to bardzo ważne w dzisiejszych czasach heheh a tak na poważnie to nie jestem molem książkowym. Nie mam na to zbyt czasu. Lubię poczytać sobie jakieś ziny, wywiady itp. to czytam jak się mówi od deski do deski.

Dyvan: Oprócz cen, to jeszcze etykiety przeglądam 😉 Przynajmniej wiem, że nie ma już od kilku lat cukru waniliowego 😀

O.: Dobra, to chyba tyle na ten moment! Pochwalcie się jeszcze proszę, czego tam sobie słuchaliście podczas odpisywania na moje pytania i kończymy!

Misiek: Gorzka żołądkowa orientalna.

Dyvan: Wino z Biedry.

Kiszka: Dodam od siebie, że nic nie słuchałem, jedynym dźwiękiem towarzyszącym mi podczas odpowiadania był dźwięk deszczu walącego w dachówki hehe. Pozdro!

Autor

15399 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Chaosbook

Instachaos

No i wyszedł z zakrystii Pleban... ciekaw ile wytrzyma w Kejosie... Czytajcie:

Nihilvm „Life-Death-Empty”

http://chaosvault.com/recenzje/nihilvm-life-death-empty/

#nihilvm #blackmetal #deeathmetal #mgła #bölzer #kriegsmaschine #black #death #metal #chaosvault
No i wyszedł z zakrystii Pleban... ciekaw ile wytrzyma w Kejosie... Czytajcie: Nihilvm „Life-Death-Empty” http://chaosvault.com/recenzje/nihilvm-life-death-empty/ #nihilvm #blackmetal #deeathmetal #mgła #bölzer #kriegsmaschine #black #death #metal #chaosvault
1 dzień temu
View on Instagram |
1/9
Piątek... Trzeba się napić...

Piołun „Rzeki Goryczy”

chaosvault.com/recenzje/piolun-rzeki-goryczy/

#piołun #manbryne #blazeofperdition #oremus #blackmetal #polishblackmetal #polskiblackmetal #black #metal #malignantvoices #chaosvault
Piątek... Trzeba się napić... Piołun „Rzeki Goryczy” chaosvault.com/recenzje/piolun-rzeki-goryczy/ #piołun #manbryne #blazeofperdition #oremus #blackmetal #polishblackmetal #polskiblackmetal #black #metal #malignantvoices #chaosvault
2 dni temu
View on Instagram |
2/9
Czwartunio minął nam pod znakiem:

Sukkhu „Labyrinths”

chaosvault.com/recenzje/sukkhu-labyrinths/

#sukkhu #blackmetal #darkfuneral #marduk #bathory #cradleoffilt #black #metal #chaosvault
Czwartunio minął nam pod znakiem: Sukkhu „Labyrinths” chaosvault.com/recenzje/sukkhu-labyrinths/ #sukkhu #blackmetal #darkfuneral #marduk #bathory #cradleoffilt #black #metal #chaosvault
3 dni temu
View on Instagram |
3/9
...z jednej strony spadają kamienie i gruz, a z drugiej jesteśmy chowani do zimnej krypty w której spoczniemy na zawsze...

Grave Upheaval / The Funeral Orchestra „Inexistentia”

chaosvault.com/recenzje/grave-upheaval-the-funeral-orchestra-inexistentia/

#graveupheaval #thefuneralorchestra #deathmetal #doommetal #funeraldoommetal #death #doom #metal #portal #impetuousritual #chaosvault
...z jednej strony spadają kamienie i gruz, a z drugiej jesteśmy chowani do zimnej krypty w której spoczniemy na zawsze... Grave Upheaval / The Funeral Orchestra „Inexistentia” chaosvault.com/recenzje/grave-upheaval-the-funeral-orchestra-inexistentia/ #graveupheaval #thefuneralorchestra #deathmetal #doommetal #funeraldoommetal #death #doom #metal #portal #impetuousritual #chaosvault
4 dni temu
View on Instagram |
4/9
Ksiądz na elektrycznym krześle... 

Damage Case "Heavy Metal Sacrifice"

chaosvault.com/recenzje/damage-case-heavy-metal-sacrifice/

#damagecase #thrashmetal #heavymetal #rock #thrash #heavy #metal #motörhead #lemmykilmster #chaosvault
Ksiądz na elektrycznym krześle... Damage Case "Heavy Metal Sacrifice" chaosvault.com/recenzje/damage-case-heavy-metal-sacrifice/ #damagecase #thrashmetal #heavymetal #rock #thrash #heavy #metal #motörhead #lemmykilmster #chaosvault
5 dni temu
View on Instagram |
5/9
Poniedziałek wjeżdża śmierć metalem...

chaosvault.com/recenzje/funeral-whore-dreadfully-expired/

#funeralwhore #boltthrower #chainsword #mutilation #deathmetal #death #metal #dutchdeathmetal #chaosvault
Poniedziałek wjeżdża śmierć metalem... chaosvault.com/recenzje/funeral-whore-dreadfully-expired/ #funeralwhore #boltthrower #chainsword #mutilation #deathmetal #death #metal #dutchdeathmetal #chaosvault
6 dni temu
View on Instagram |
6/9
...i na chuj oglądać ten badziewny sport, gdzie jedenastu debili biega za gałą, skoro można sobie przy porannym piwku poczytać newsflesh? Na pohybel piłce, tylko metal!

chaosvault.com/newsy/newsflesh-47-58-2022/

#tchornobog #abbysal #aciddeath #extirpation #entropia #goddethroned #vampyrictyrant #arditi #mantiel #wampyricrites #blackmetal #deathmetal #thrashmetal #postmetal #satanicmetal #satanicblackmetal #black #death #thrash #doom #metal #coffee #newsflesh #chaosvault
...i na chuj oglądać ten badziewny sport, gdzie jedenastu debili biega za gałą, skoro można sobie przy porannym piwku poczytać newsflesh? Na pohybel piłce, tylko metal! chaosvault.com/newsy/newsflesh-47-58-2022/ #tchornobog #abbysal #aciddeath #extirpation #entropia #goddethroned #vampyrictyrant #arditi #mantiel #wampyricrites #blackmetal #deathmetal #thrashmetal #postmetal #satanicmetal #satanicblackmetal #black #death #thrash #doom #metal #coffee #newsflesh #chaosvault
1 tydzień temu
View on Instagram |
7/9
Na sobotę wjeżdża Bart na sucho... 

Krvna „For Thine Is The Kingdom Of The Flesh”

chaosvault.com/recenzje/krvna-for-thine-is-the-kingdom-of-flesh/

#krvna #dearthe #blackmetal #australianblackmetal #black #metal #australia #thirdeyetemple  #ancientdead #chaosvault
Na sobotę wjeżdża Bart na sucho... Krvna „For Thine Is The Kingdom Of The Flesh” chaosvault.com/recenzje/krvna-for-thine-is-the-kingdom-of-flesh/ #krvna #dearthe #blackmetal #australianblackmetal #black #metal #australia #thirdeyetemple #ancientdead #chaosvault
1 tydzień temu
View on Instagram |
8/9
Na piątek trochę czarciego metalu z Polszy...

Throne of Baal „Chaos War Death”

chaosvault.com/recenzje/throne-of-baal-chaos-war-death/(otworzy się w nowej karcie)

#throneofbaal #blackmetal #marduk #funerlamist #polishblackmetal #black #metal #chaosvault
Na piątek trochę czarciego metalu z Polszy... Throne of Baal „Chaos War Death” chaosvault.com/recenzje/throne-of-baal-chaos-war-death/(otworzy się w nowej karcie) #throneofbaal #blackmetal #marduk #funerlamist #polishblackmetal #black #metal #chaosvault
1 tydzień temu
View on Instagram |
9/9

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

P-W

Wydawca: Malignant Voices Motyla noga, końcówka tego roku obrodziła w naprawdę dobre premiery. I jedną z nich jest właśnie debiut rodzimego Piołunu „Rzeki Goryczy”....

P-W

No i okazuje się, że Throne Of Baal wydał całkiem w pytę epkę...

Newsy

13 listopada zmarł Wojciech Cenajek, znany również pod ksywą Poland. Wojciech był gitarzystą zespołu Monastery, ale gościnnie udzielał się na albumach Bloodthirst, Mordhell czy...

Relacje

Nie powiem, czekałem na tą imprezę jak pojebany. Raz, że głód koncertów po pandemii jeszcze we mnie nie ustał, dwa że Black Danzig to...