Wydawca: 20 Buck Spin Records

Do recenzji krążka Brytyjczyków z Wode zabierałem się, żeby Was nie skłamać, prawie kwartał. I nareszcie, w gorącą czerwcową noc, postanowiłem się z nią rozprawić, żebyście wiedzieli czy warto wydawać na „Burn in Many Mirrors” pieniądze czy nie.

To już trzeci album Wode, a pierwszy z którym mam styczność. Pierwsze co mnie do niego przyciągnęło to label – 20 Buck Spin Records to wytwórnia, którą szanuję i na której chyba się nigdy jeszcze nie sparzyłem. No i skoro zdecydowali się firmować swoim logiem ten album, to już był dla mnie jakiś tam wyznacznik. Tylko że… uwierzcie, przesłuchałem ten krążek kilkadziesiąt razy, jak pierożki kocham. To jest fajna płyta, gdy się jej słucha. Wode kombinuje, szuka inspiracji między innymi na płytach Dissection z jednej strony i Tribulation z drugiej. Robią to równocześnie tak kurwa sprytnie, że słuchając ich muzyki cały czas mam wrażenie deja vu, ale za chuj sobie nie mogę uświadomić, gdzie już wcześniej poznałem dany patent. Generalnie ich mikstura black i death metalu jest ciekawa, naprawdę fajnie wyprodukowana a przede wszystkim – kolesie starają się być oryginalni. Tylko, że to wszystko bierze w łeb wraz z wybrzmieniem ostatniej nuty na „Burn in Many Mirrors”. Nie pamiętam ani pół dźwięku, w ogóle nie umiem wskazać lepszych czy gorszych momentów. Mam Ziobro w głowie, a na pytanie które inspiracje są najmocniej słyszalne mogę powiedzieć zdecydowane „tak”. Te numery są naprawdę spoko pod jednym warunkiem – muszą trwać. Bo gdy przestają – było Wode, nie ma Wode. I bij, zabij, nie przypomnę sobie żadnego riffu ni partii wokalnej. Więc coś tu jest nie tak.

Jednakże będę się tej hordzie przyglądał, bo czuję podskórnie, że jak zaskoczą to będą jednym z lepszych zespołów. Tylko po prostu jeszcze nie przyszła na nich pora w oraclowym domostwie.

Ocena: 6/10

Tracklist:

. Lunar Madness
2. Serpent’s Coil
3. Fire in the Hills
4. Sulphuric Glow
5. Vanish Beneath
6. Streams of Rapture (I, II, III)
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj