Wydawca: Dying Victims Productions

Przesadą nie będzie, jeśli powiem, że śledzę poczynania Niemców praktycznie od samego początku – bo od debiutu „Rise of the Desecrated”. I niezmiernie miło mi obserwować, jak muzyka Witching Hour nabierała rumieńców, twardniały jej kości, by okrzepnąć i stać się już jedną z najbardziej uznanych nazw w heavy/black metalowym podziemiu.

No i po kilku latach ciszy wyskoczyli z nowym albumem – „Descending… Where Time Has Ceased to Exist”. I jest tak jak powiedziałem we wstępie – Witching Hour stało się już zespołem z wyklarowaną drogą, którą chcą podążać. Szybkie i ostre riffy z wczesnych lat odeszły w niepamięć na rzecz klasyki – heavy metalu czy wręcz hard rocka, nieznacznie tu i tam przywędzonego. Wszystko jest idealnie zbalansowane – słuchając tej płyty czuje się, że nie mamy do czynienia z typowym heavy metalowym zespołem, ze jego korzenie tkwią w black/thrashu, a też z drugiej strony – że ci kolesie zagłębili się zdecydowanie bardziej w muzykę i nie zatrzymali się na poznaniu dwóch płyt Nifelheim. Owszem – wszystkie te elementy są słyszalne na „Descending… Where Time Has Ceased to Exist”. Totalnie słychać heavy metal circa 1984, słychać pierwsze, jeszcze nieśmiałe próby uekstremalnienia tej muzyki (płyta z rzułtym kozłem na okładce, ktoś coś?), nie obce są tutaj gitarowe potyczki mogące kojarzyć się ze Scorpions czy Thin Lizzy. Wszystko się bardzo zgrabnie łączy w całość – dzięki czemu słuchacz może sobie obcować z nowym krążkiem Witching Hour w pełnej krasie. A co to tak naprawdę oznacza w 2026 roku? Melodie, zadziorność, starą szkołę brzmienia, wokale od których co poniektórym uszy spuchną, tnące riffy i pulchniutki bas.

Równocześnie muszę powiedzieć tak – wcześniejsza płyta mnie raczej rozczarowała. Liczyłem na coś innego, więcej diabła przede wszystkim. I nie wiem, czy to kwestia czasu, czy tego że obecnie słucham więcej klasyki a przede wszystkim ją doceniam – ale w porównaniu do „…And Silent Grief Shadows a Passing Moon” nowa propozycja jest po prostu ciekawsza i lepsza. Czy więć rekomenduję Wam na zapoznanie się z tym krążkiem? Oczywiście. I tak sobie myślę, że ściągnięcie tego zespołu na jakiś koncert klubowy (halo, czy pan Sabatowski mnie słyszy?!) to byłaby cudowna rzecz.

Dying Victims Productions – Label & Distro for Heavy, Speed, Thrash, first wave Black & Death Metal

http://www.facebook.com/pages/Witching-Hour/130038867066311

Witching Hour
Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj