Wydawca: Hell’s Headbangers Records

A do Witching Hour to ja mam akurat słabość i łykam wszystko co Niemcy wydali. Nie dziwcie się więc, że czekałem na ich nową płytę, której to wydanie odwlekało się i odwlekało.

A w końcu jest, ma długi tytuł „…And Silent Grief Shadows a Passing Moon”. I jaka jest? No kurwa, przyznam że spodziewałem się czegoś więcej… to znaczy, nie jest źle, naprawdę nie jest. Panowie po prostu jakby złagodzili swoje oblicze – lekko zwolnili, przykręcili ogień piekielny, zmniejszyli zawartość siarki. Tutaj wciąż mamy całkiem porządny speed/black metal, jednakże w porównaniu do ich wcześniejszego „Past Midnight…” ten krążek mniej mi wchodzi. Może przez to, że więcej tutaj jednak klasycznego heavy metalu czy NWOBHM, a mniej już inspiracji takim Venom czy Living Death? Nie wiem jak inni słuchacze, ale mi do tego całość zlewa się za bardzo i nie potrafię rozróżnić, który to już numer. Tyle co włączyłem krążek, patrzę a tu piąty w kolejce „The Fading Chime of a Graveyard Bell”. Który jest niezły i może przez to przykuł moją uwagę i zdeterminował sprawdzenie tytułu, heh… Nie zrozumcie mnie źle, to jest dobry album, może jedynie moje oczekiwania względem Witching Hour były trochę zawyżone? Najpewniej o to chodzi. Ale hej, mam prawo, bo ich wcześniejsze materiały katowałem mocno, często i gęsto. Ten pewnie też będę katował, może z mniejszą częstotliwością.

Czuję jednak, że osoby z dużą ilością naszywek, pinów, wąsami i grzywkami (w przypadku dam może być bez wąsów) łykną „…And Silent Grief Shadows a Passing Moon” i to też będzie dla mnie totalnie zrozumiałe. Z mojej strony ocena jednakże jest taka jak widać.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. …and Silent Grief Shadows the Passing Moon / Once Lost Souls Return
2. From Beyond They Came
3. Sorrow Blinds His Ghastly Eyes
4. Behold Those Distant Skies
5. The Fading Chime of a Graveyard Bell
6. As I Walk Among Sepulchral Ruins

Oracle
19433 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026
Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026

Skomentuj