Wydawca: Morbid Chapel Records
Ileż ten materiał przeżył ze mną w lipcu wzlotów i upadków. Od „jebany upał” po „jakbym miał z dekadę mniej, to bym słuchał tego częściej”. Czyli jak widać głównie upadków. Recenzję piszę jednak 2 sierpnia w niezwykle sprzyjających warunkach, czyli 15 stopni i deszcz. Czy będzie więc przyjemnie?
Pytanie dramatycznie zawisło nad głowami czytelników. Nie będzie przyjemnie, będzie szczerze. Vintlechkeit tłucze sobie Atmospheric Black Metal z plumkanym ambientem. To jedna z kompilacji jaka ukazała się pod tym szyldem.
Okładka dość jasno wskazuje w jakim otoczeniu należy tej płyty słuchać. Natomiast projekt prezentuje wersję „Atmospheric” bardziej do przedzierania się przez śnieg, niż fruwanie nad szczytami. W moim odczuciu muzyka ta głównie pachnie ziemią, niż górskim powietrzem. Nie jest to zarzut, ale wskazanie kto może odbić się od tej płyty z hukiem. Zwolennicy zwiewnego, bardziej onirycznego Black Metalu.
Problemem jest dla mnie stosunek długości materiału do tego co na się na nim dzieje. W niektórych momentach wieje po prostu nudą. Aczkolwiek nie oznacza, że cała płyta jest naznaczona taką skazą. Bo, i mówię to po miesiącu częstego kontaktu z nią, broni się. Chociaż jak wspomniałem we wstępie, gdybym miał dekadę mniej, to wbijał w nią jak dzik. I nie jest to żadne „kiedyś to były czasy”, tylko nadmiar takiego grania, który przewinął mi się przez uszy w ciągu ostatnich paru lat. Na uwagę zasługuje ostatni kawałek na tej kompilacji – „Dødssted…”. Pochodzi z demówki z 2019. Otóż tutaj mamy z kolei atmospheric Black Metal przedzierający się nocą przez górski szlak przy kieleckim wietrze. I śladu żywego ducha. Światła nadziei jakiegoś schroniska, czy cabana. I zdecydowanie wchodzi najlepiej.
Generalnie osoba (osoby) odpowiedzialna za ten projekt jest niezwykle płodna. Od 2017 roku, kiedy pojawiała się pierwsza demówka („Evig og mork vinter…”), światło dzienne ujrzało już ponad 30 materiałów. Nie liczę kompilacji. W sumie może jak znajdę tonę czasu to z ciekawości sprawdzę jakąś znaczną część nagrań. Tutaj mamy mocne pięć z hakiem.
Ocena: 5,5/10
Tracklist:
01.Vinteren inn Svartfjellet…
02.Et Kor Under Det Svarte Fjellet…
03.Norgeskuggar
04.Runerkrafter
05.Dødssted…




